Króciutko, ale chyba sympatycznie.
Jenny wpadła do domu jak huragan. Oszacowała czas pozostały jej do przyjścia Briana i zdecydowała, że z miejsca musi zabrać się za sprzątanie. Chciała urządzić dziś wyjątkowy wieczór. Rodziców wysłała do kina na jakąś komedie romantyczną oraz wynajęła im stolik w restauracji. Przestrzegła Sare, żeby jak najdłużej zostali z Johnem na tej randce i cieszyli się sobą. Ona miała cieszyć się Brianem. Przez te pięć lat przebywania z nim dwadzieścia cztery godziny na dobę, przyzwyczaiła się do jego obecności tak bardzo, że miniony miesiąc bez niego był nie do przeżycia. Ale dziś będą już razem, dopóki chłopaki znów nie wyjadą w trasę. To nieważne. Najistotniejsze teraz było to, jakie wiadomości ma mu do przekazania. Gdy dom lśnił już czystością, Jenny rozstawiła zastawę w salonie i skontrolowała czas. Biegiem wzięła prysznic i rozpoczęła przygotowania. Wcisnęła się w szmaragdową sukienkę, którą kupiła jakiś tydzień temu, a już była na nią przymała. Maleństwa rosły w zastraszającym tempie, a razem z nimi Jenny. Na powiekach zrobiła grubą kreskę, przeciągniętą ku górze. Do tego róż na policzkach, krwistoczerwona pomadka i zmysłowe loki. Ulubione perfumy, które dostała od niego. Pewnie był już w domu, więc napisała mu jeszcze sms : „Włóż tą koszulę, w której wyglądasz tak seksownie. Czekam. Twoja kicia”. Zaśmiała się do siebie.
-Z tą kicią to chyba przegięłam. – Mimo to wcisnęła klawisz „wyślij”.
Zapaliła świeczki równo z dzwonkiem do drzwi.
-Cześć kicia – uśmiechnął się w najpiękniejszy dla niego sposób.
Oszalała z wrażenia. Po tej rozłące wydawał jej się jeszcze przystojniejszy. Miał jej ulubioną, granatową koszulę i wąskie, czarne spodnie. Włosy ułożył idealnie. Pewnie Emily mu pomogła. Oparł się o framugę drzwi, w jednej ręce trzymając butelkę czerwonego wina, a w drugiej bukiet róż o tej samej barwie.
-Trzydzieści jeden – powiedział, wręczając jej kwiaty- Jedna za każdy dzień naszej rozłąki, na przeprosiny za to, że byłem tak daleko.
-Są piękne. Wstawię je do wody – powiedziała i skierowała się do kuchni, lecz w tym momencie pociągnął ją za rękę i wpadła w jego ramiona.
-Chwileczkę. Zapomniałaś się ze mną przywitać.
Przyciągnął ją do siebie mocniej, obejmując ręką w talii i lekko podnosząc, aby mogła dosięgnąć do jego ust. Uniósł jej podbródek i uśmiechnął się uroczo. Ten właśnie uśmiech poczuła na swoich ustach ułamek sekundy później. Rozpłynęła się w tej chwili. Nigdy nie pocałował jej w ten sposób. Straciła dech pod wpływem jego ciepłego oddechu i dłoni wplątanych w jej włosy. Odstawił ją ostrożnie i pocałował w czubek głowy.
-Tęskniłem Jenny.
-Ja też. Ale na szczęście już jesteś. Siadaj do stołu i polej wino. Za chwilę wrócę.
Sobie nalał do połowy, jej tylko troszeczkę. Spojrzała na niego wymownie.
-Tobie nie wolno, ale taka okazja, taki wieczór...zdarza się tylko raz. Jak tam mój mały wariat? Widzę, że rośnie jak na drożdżach.
-Tak, a raczej...rosną – uśmiechnęła się nieśmiało.
Nie rozumiem?
-Kochanie...będziecie mieć bliźniaki!
-Bliźniaki?! Dwóch małych brzdąców? To cudownie!
-Trochę się boję, bo będę tu przecież sama, a kiedy będzie dwójka, to oczywiście dwa razy więcej obowiązków. Ale tak bardzo ich kocham, że zrobię wszystko, aby było im jak najlepiej.
-Jenny chciałbym być z wami, zawsze blisko ciebie, żeby móc ci pomagać, ale...
-Nie ma mowy o odchodzeniu z zespołu, rozumiesz? Poradzę sobie, wystarczy, że będziesz nas bardzo kochał.
-Kocham. Na pewno damy radę. Kiedy dzieci dorosną , wszyscy pojedziemy w trasę.
-Mam dla ciebie jeszcze jedną wiadomość...
-Jeszcze coś się wydarzyło podczas mojej nieobecności?
-Tak...znalazłam pracę. – Włożyła mu dodatkową porcję pysznego spaghetti.
-Pracę? Jaką pracę? – Zatrzymał ją wzrokiem.
-W gazecie. Brian, wiesz że ja nie umiem usiedzieć na miejscu. Kate załatwiła mi pracę w „Kerrenga” – Usiadła spokojnie naprzeciw niego.
-Cieszę się, że to cię uszczęśliwia, ale sama wiesz, że najchętniej zamknąłbym cię w złotej klatce. Obiecaj mi tylko, że uważasz na siebie . – Obrzucił ją zatroskanym spojrzeniem.
-Nie martw się – usiadła mu na kolanach – to praca w redakcji, siedzę przy biurku i piszę. Przynajmniej nie objadam się w domu, przed telewizorem. Jak dzieci się urodzą, będę mogła pracować w domu i prawdę mówiąc, będzie to wtedy moja jedyna rozrywka.
-Moja ambitna narzeczona. – Dał jej całusa w policzek.
Rozmawiali długo o minionym miesiącu, o płycie, którą zaczną tworzyć i o planach na przyszłość. Jenn zaśmiewała się do łez, kiedy opowiadał o tym, jak Shads założył się z Davidem, że zje 10 hot-dogów w minutę i przy siódmym prawie zwrócił wszystko. Jak Gates, Johnny, Simon i Maks zalali się w trupa oraz jak Emily pobiła prawię jakąś tępą blondynkę, która doczepiła się do chłopaków z ITD. i A7X.
-Tak bardzo chciałabym być tam z wami – zrobiła smutną minkę.
-Nam też bardzo ciebie brakuje. – Przytulił ją czule.
-Jeśli się dowiem, że podczas gdy ja zajmuję się dziećmi i siedzę w pieluchach, ty podrywasz napalone fanki to cię wykastruję! – Wymierzyła mu cios w ramię.
-Bez obaw, nie spojrzę na żadną inną, bo... – wstał i uklęknął przed nią – bo będę miał cudowną żonę. Jenn, zgodziłaś się już na zostanie moją żoną, ale czy zgodzisz się zostać nią za tydzień? Nie przyjmuję odmowy.
-Ale jak to za tydzień? – spytała zszokowana.
-Normalnie, wszystko jest już załatwione, teraz tylko musisz się zgodzić.
-Zgadzam się wariacie!
Złapał ją za ramiona i okręcił dookoła. Włączył nastrojową muzykę i pociągnął ją za sobą na środek pokoju.
-Mogę panią prosić? – Wyciągnął rękę i otulił ją ramionami.
-Bri, ale nie mamy zespołu, kucharza, zaproszeń i najważniejsze – nie mam sukienki!
-Jak ja mówię, że wszystko jest załatwione, to znaczy, że jest jakie?...
-Załatwione – mruknęła.
-Dokładnie. Zresztą, już od dawna wszyscy byli wtajemniczeni w tą niespodziankę.
-Wszyscy?
-Jasne. Cała rodzina, sevenfoldzi. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik.- Okręcił ją delikatnie, objął w talii i pocałował w szyję.
-Ale teraz to już chyba możesz mi powiedzieć, jak sobie to wyobrażasz?
-Niespodzianka to niespodzianka kicia. Po prostu bądź w sobotę w domu, ok.? – Zaśmiał się i przytulił ją do siebie.
-Będziesz mnie do końca trzymał w niepewności?
-Tak. Ale ty nie będziesz długo ukrywać jaką masz na sobie bieliznę? – Ugryzł ją lekko w szyję.
-Zbok i erotoman! – zachichotała.
-Ale twój.- Wziął ją na ręce i zaniósł do pokoju.
Ale oni są słodcy razem ;) Dobrze dobrana para.. Nie, wciąż nie wystąpiłam z obozu Gatesa ale powoli godzę się z faktem, że on zostaje z Kate, a Jenny z Brianem ;> Ten wieczór taki fajny, będą bliźniaczki, małżeństwo.. No idealnie ;) Myślałam że Jenny spanikuje, że ślub już, teraz, zaraz i nawet nie może go przygotować ale jest ok, spokojnie zareagowała. Czekam na kolejny odcinek :)
OdpowiedzUsuńMrauuuuuuu :D Dzięki temu odcinkowi wlazłam w znak drogowy ustawiony na chodniku, ponieważ, bo gdyż nie mogłam się powstrzymać i czytałam w drodze powrotnej do domu. Niestety jak na złość nie było Gatesa, który by przytulił i pocałował w czułko :( Ale odcinek mi to wynagrodził. Zacieszałam do telefonu, jak głupia :D Fajny ten odcinek :)Tą kicią to mnie rozwaliłaś doszczętnie :D Mhmmmm cóż za gorące powitanie, mraaaau hahaha Jak to sobie wyobrażę, to.....
OdpowiedzUsuńBrian fajnie zareagował na bliźniaki i pracę Jenny. Widać, że facet dorósł i się stara. Polać mu!! Haha myślałam, że Jenny mu zmyję głowę za ten ślub niespodziankę, ale nie. Ucieszyła się, czyli dobrze jest. Zbok i erotoman chyba się nigdy nie zmieni haha.
Tak więc kochana ma Jenny czekam na nexta, na ślub i jeszcze na coś.... Ty już dobrze wiesz na co <3
Your sister Joann
Takie tam..... Kiedy next???
OdpowiedzUsuńChcemy nexta na na na!!!
OdpowiedzUsuńbo Jenny nexta ma nanananananananaaaa!!!
OdpowiedzUsuńI nam szybko daaaaaaaaaaaaa nanananananananaaaaa!!
OdpowiedzUsuńBo nas kocha nananananananananaaa!
OdpowiedzUsuńI o nas bardzo dba nanananananaaaaa!!
OdpowiedzUsuńWięc nam odcineczek szybko daaaaaaaaaaaa!!!
OdpowiedzUsuńJenny maaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
OdpowiedzUsuńOdcinka domagam się jaaaaaaaaaaaa!!!! Na na na nanananananana!!
OdpowiedzUsuńBo pod oknem zaśpiewam ci aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
OdpowiedzUsuńA nie przypominam Szadołsaaaaaaaaaaaaa!!
OdpowiedzUsuńWięc Jenny nexta daaaaaaaaaaaaaaaaa!
OdpowiedzUsuńpodłączam się pod prośby :D a raczej groźby :D JOANNA NIE BIJ :D
OdpowiedzUsuń