piątek, 16 listopada 2012

37. Big surprise !

     Po wyjeździe In The Darkness Jenny wreszcie miała czas tylko dla siebie. Sarah ją rozpieszczała, a John dmuchał na nią i nie odstępował na krok. Poranki spędzała z „małą J” na werandzie. Kiedy grała, Jimmy siedzący  w fotelu obok słuchał jej uważnie z postawionymi do góry uszkami i błyszczącymi ślepkami. Często chodziła z nim na spacery do parku czy na plaże. Brakowało jej Emily, który również wyjechała z chłopakami na ten miesiąc. Udało jej się złapać kontakt z Courtney, więc dwa razy spotkały się na kawie. Simon wspominał jej kiedyś, że pracuje w domu mody Badgley Mischka. Dopiero uczy się tego świata i asystuje najlepszym projektantom, jednak ma nadzieje, że i jej projekty pojawią się kiedyś na wybiegach. Pozostałe dziewczyny studiują poza granicami Kalifornii, więc na razie spotkanie było niemożliwe.
Dzień przed przyjazdem ITD. Z koncertu w Graspop, Jenny poszła na umówioną, drugą już tego miesiąca, wizytę u doktor Fletcher.
-Jak się czujesz Jenny? Brzuszek rośnie w oczach! – powitała ją, poczym przyjrzała się jej badawczo – Jenn, na pewno dobrze się odżywiasz?
-Nie rozumiem, przed chwilą stwierdziłaś, że brzuch mi rośnie, więc to chyba jasne, że o siebie dbam i jem.
-Nie chodzi mi o to, czy jesz mało, wręcz przeciwnie. Obawiam się, czy nie jesz za dużo?
-No...myślę, że po prostu... normalnie – zmieszała się.
-Kładź się na kozetkę.
Przejechała skanerem po jej brzuchu i zaniemówiła z wrażenia. Włożyła doktorskie okulary i przyjrzała się monitorowi. Na jej ustach stopniowo zaczął pojawiać się uśmiech.
-Czy wszystko wporządku? – spytała zdezorientowana Jenny.
-Popatrz Jenn – Przechyliła monitor w jej stronę – tutaj biję serduszko twojego dziecka, widzisz?  A tutaj... tutaj bije serduszko twojego drugiego dziecka!
-Ale...
-Dziewczynki. Wcześniej układali się tak, że nie mogłam zauważyć, spryciule. Gratulację, będziecie mieć bliźniaki!
Jenny zupełnie zatkało. Akcja serca wstrzymana. Ciężko było jej dopuścić do siebie myśl, że na świat przyjdzie ich dziecko, że zostawi życie w trasie, że czekają długotrwałe rozłąki z Brianem, że zamieszka w Huntington wraz ze słodkim maleństwem, które już pokochała, a teraz? Okazuje się, że dzieci będzie dwójka, obowiązków dwa razy więcej, pracy dwa razy więcej, pieluch i ubranek dwa razy więcej, za to za mało o dwie ręce, o dodatkową parę oczu, wytrzymały organizm, silne ramiona. Za mało o jedną osobę, jednego członka rodziny. Będzie za mało Briana.
To pierwsza myśl, w której Jenny urabia sobie ręce po łokcie, biega między łóżeczkiem a łóżeczkiem, przewija jedno dziecko, a drugie kołysze do snu, tyje 15 kg i ma przetłuszczone włosy. Rzadko ma czas odpalić Internet – bo tylko wtedy, kiedy dzieci śpią, a ona ma jeszcze resztki sił – by zajrzeć na youtube i obejrzeć ostatni koncert In The Darkness. Tam Brian szaleje na scenie, uśmiecha się zniewalająco w stronę fanów i fanek, a jedyny ciężar, który ma na swoich ramionach to „granatowy szatan”. Na szczęście ta myśl szybko przechodzi, kiedy zerka na monitor, gdzie biją dwa serduszka. Uśmiecha się mimowolnie, a w jej oczach pojawiają się świdrujące łezki. W sekundę pokochała kolejne dziecko pod swoim regularnie bijącym sercem. Po wyjściu z gabinetu, wciąż myślała o tym, że wreszcie poczuła instynkt macierzyński , że już nie wyobraża sobie życia bez dzieci, że wszystko się zmieni, ale na lepsze, że dopiero teraz zacznie się dla niej prawdziwe, dorosłe życie.
Kiedy zmierzała słoneczną ulicą Huntington , rozmyślała jak na nową wiadomość zareaguje Brian. Chciała nawet do niego zadzwonić lecz szybko zmieniła zdanie. Nie mogła odpuścić sobie jego głupkowatej miny i zdezorientowanego dukania, że „ to przecież cudownie kocie”. Sama dobrze to wiedziała. Już niczego się nie bała, dzieci były najważniejsze. Ze swojej bajki wyrwał ją czyjś chrypliwy głos:
-Jenny? – usłyszała i rozejrzała się na boki.
Zorientowała się, że minęła bez słowa Kate. Wyglądała jak zawsze pięknie. Prawdę mówiąc dawno jej nie widziała. Nie miała nawet ochoty z nią rozmawiać, przypominała jej o Hanerze. Nie chciała jednak wyjść na wredną, więc przystanęła.
-Cześć. Dawno się nie widziałyśmy. Co u ciebie słychać?
-U mnie nic nowego, mów lepiej co u ciebie? Pięknie wyglądasz Jenn. Masz może ochotę na kawę? Tu za rogiem jest moja ulubiona kawiarnia.
Sama nie wiedziała czemu, ale zgodziła się. Ostatnio była tak odizolowana od ludzi, że zwyczajnie potrzebowała z kimś pogadać i podzielić się swoją odrobiną szczęścia.
Miejsce faktycznie pasowało do Kate. Z rozstawionych po całej knajpce głośników, płynęła  dobra muzyka, a całe dwie ściany zajmowały pułki z książkami i czasopismami. Na pozostałych ścianach zawieszone były cudowne fotografie z różnych miejsc świata. Klimat był magiczny.
-Miałam cię spytać – zaczęła Kate po zamówieniu mrożonej kawy – dlaczego nie jesteś razem ITD w Graspop? Dziś mają przecież koncert, a jutro wracają. Nie jesteś już ich techniczną?
-To Haner ci nie mówił? – Jenny spojrzała jej się dokładnie. Nie wyglądała jakby miała sobie pogrywać, Syn naprawdę o niczym jej nie powiedział – Musiałam zrezygnować na jakiś czas, może się to trochę przedłużyć.
-Nie rozumiem...
-Po prostu jestem w ciąży, a praca technicznej to nie siedzenie za biurkiem. To harówka, a ja teraz nie mogę się przemęczać.
-Aa, to teraz wszystko jasne. Ten brzuszek, okrągła buzia. Jenn gratuluję! Ciąża ci służy, wyglądasz pięknie. A co Brian na to?
-Tak szczerze to jeszcze nie wiem. Na jedno dziecko zareagował bardzo entuzjastycznie, ale na dwójkę...
-Chcesz mi powiedzieć, że będziecie mieć bliźniaki?! Jenny, jeżeli Bri ucieszył się z jednego dziecka, to na dwójkę zareaguje z podwójną radością, na pewno. – Obdarzyła ją szczerym uśmiechem i chwyciła za lodowatą dłoń, a Jenny zrobiło się miło, że po prostu była.
Nic do niej nie miała, ale trochę jej zazdrościła. Była taka harmonijna, ułożona, zdyscyplinowana, a jednocześnie zdecydowała się na szaleństwo w imię miłości. No właśnie...chyba Hanera Jenny zazdrościła jej najbardziej. A może nie jego samego, ale tego, że jej własne marzenia spełniły się komuś innemu. Skarciła się w myślach i powiedziała:
-Chłopaki zaczną teraz nagrywać płytę, Briana pewnie będzie tylko wpadał do domu, a ja zostanę sama. Ale może to dobrze. Przynajmniej przyzwyczaję się do tego, że Briana wiecznie nie będzie.
-Nie myśl tak o tym. Wiadomo, że Briana nie będzie z tobą cały czas, to jest wpisane w życie gwiazdy rocka. Przecież ty nie musisz nudzić się w domu. – Ostawiła szklankę z kawą i przypatrzyła się Jenny. Nagle doznała olśnienia – Jenn, potrafisz dobrze pisać? Wiesz, artykuły , teksty?
-Całkiem nieźle mi to kiedyś szło. W przeszłości chciałam iść na dziennikarstwo, a potem to już wiesz, Brian, trasa...
-Zresztą, wcale nie musisz być w tym genialna. Wystarczy, że znasz środowisko, w końcu masz za sobą pięć lat w trasie, znasz wielu ludzi i potrafisz z nimi rozmawiać. A to, że wiesz trochę o pisaniu to dodatkowy plus. Jenn, mam dla ciebie robotę! – Entuzjastycznie zaczęła szperać w torebce, z której wyciągnęła jakiś magazyn z innymi biurowymi rzeczami.
-Nie rozumiem, jaka robota, co ty bredzisz Kate?
-Boże, jak to się mówi po waszemu – wydukała w swoim języku Kasia, a Jenn zmierzyła ją wzrokiem – Redakcja gazety, w której pracuję, poszukuje redaktora do działu z wywiadami. Rozumiesz, albo naczelny wyznacza ci osobę, albo sama ją wybierasz i robisz z nią wywiad. Mogłabyś pracować też w domu, kiedy ze względu na ciążę nie będziesz już mogła dojeżdżać do redakcji. Jenn, zgódź się mamy nóż na gardle. Marc zrezygnował, a bez tej rubryki gazeta słabiej się sprzedaje.
-Sama nie wiem...
-Pomyśl, będziesz miała okazję porozmawiać z niesamowitymi ludźmi, swoimi idolami, poznawać ich sekrety. Przy okazji nie będziesz siedzieć w domu i się nudzić. Gazeta płaci dobrze. Zgódź się Jenny.
-No dobrze, ale tylko na próbę. Nie wiem, czy sobie poradzę. Nie mam żadnego doświadczenia.
-To je zdobędziesz. Nie martw się, załatwię ci biurko obok mojego, będzie super!
-W takim razie od kiedy mogę zacząć? – Jenny uśmiechnęła się niepewnie.
-Nawet od jutra! Podjadę po ciebie z rana, przedstawię szefowi i pewnie od razu znajdzie się dla ciebie jakieś zadanie.
-Ale jutro Brian wraca z Graspop...
-Spokojnie, pierwszego dnia w pracy na pewno nie będziesz siedzieć do wieczora. Dobrze Jenny, ja muszę biec, za chwilę mam spotkanie. – Wstała od stolika i zostawiła banknot na zastawie. Jenny przytrzymała ją za rękę.
-Dziękuję ci Kasiu – uśmiechnęła się, mrużąc oczy na polskim imieniu.
-Proszę bardzo. Zawsze służę pomocą. – Puściła jej oczko – Do jutra!

3 komentarze:

  1. O jaa, mała panna Haner x2 będzie :3 Nie zdziwiło mnie podejście Jenny, bo rzeczywiście będzie miała dużo ciężej z bliźniaczkami, ale za to szczęście podwójne :) Jestem ciekawa reakcji Briana, zapewne padnie z wrażenia.. Wiesz, miałam cichą nadzieję że ten ktoś na ulicy to będzie Syn, ale Kate w sumie też fajnie :] No i punkt dla niej za pracę dla Jenny.. Dobrze że nie będzie musiała siedzieć tak w domu kilka miesięcy, bez Briana i żadnego zajęcia. Przynajmniej zajmie się tym, co lubi :) Fajny odcinek. Czekam na kolejny < z reakcją Briana na takiego newsa :D >

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow!! Bliźniaczki!!! <3 Podwójna radość i podwójne obowiązki. Nie dziwię się, że w pierwszej chwili doznała szoku i naszły ją wątpliwości. Ona sama z dwójką dzieci?? Będzie potrzebowała dużo wsparcia od Briana. Tak sobie myślę, że facet stanie na wysokości zadania. I już się nie mogę doczekać jego reakcji :D
    O jakie nieoczekiwane spotkanie, które przyniosło nieoczekiwane skutki. Mi się wydaje, że Kate czuje się samotna w obcym kraju. No w sumie ma Gatesa, ale poza nim??? Może chce zaprzyjaźnić się z Jenny?? I ten pomysł z pracą wcale nie jest głupi. A Kate na pewno jej pomoże. Jenny będzie mogła się rozwijać i na pewno nauczy się nowych, ciekawych rzeczy.
    Czekam na jakąś relację Gates- Kate.
    Moja Droga Jenny, jak zawsze miotasz moimi emocjami, nawet w tak krótkim odcinku. Ja jakbym się dowiedziała, że mam mieć bliźniaki to bym chyba zemdlała, serio<3 Te wewnętrzne rozterki naprawdę chwytają za serce. Tylko Ty potrafisz mi tak namotać, w pozytywnym tego sowa znaczeniu. Czekam na nexta.
    Your Sister Forever Joan :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bliźniaki, słooodko :> hm, Brian musi się ucieszyć, no po prostu musi! dwa razy więcej roboty, to prawda, ale też dwa razy więcej miłości! piękne<33 nie, no miłość mi mózg zaślepia chyba, pójdę na jakieś leczenie, to może mi przejdzie..
    super, że jest Kate. Jenny przyda się teraz ktoś, kto oderwie ją od tego zamieszania i będzie ją wspierał, kiedy wszyscy są daleko.
    ale po co zazdrości jej Hanera? przecież ma swojego księcia z bajki, na cholere jej Gates? co, że niby lepszy jest? w którym świecie? Jenny, ogarnij się! :D ja wiem, że ciąża, wahania nastrojów i w ogóle, ale o faceta mieć rozkminy?! oj, ty niedobra! :D
    czekam na kolejny. nie mogę się doczekać reakcji Briana na wieść, że spłodził bliźniaczki, awww :)
    love, adrienne <33

    OdpowiedzUsuń