niedziela, 4 listopada 2012

32. This love is over?



  No dobrze, długi weekend się kończy, więc i odcinki będą rzadziej. Nie ma tak dobrze moje kochane ;p Każdy chce wiedzieć więcej o Kate, więc oto i piszę oraz wyjaśniam. Poznajcie ją, fajna z niej babka :)
Dla moich kochanych : Joan, Martynki, Jólcyny, Adrienne, Vis, Hope ;*

  Ciepły wiatr co wieczór delikatnie poruszał kwiatami w kolorowych rabatkach. Ten, sobotni, również znacząco nie różnił się od innych, z tym, że był już ostatnim spędzonym w rodzinnym Huntington. Jenny z Brianem oraz Emily z Maksem zapukali do drzwi Syna Gatesa.
-Zapraszam – powitał ich i gestem wskazał salon. Jenn znała już to miejsce, idealnie dopasowane do Hanera. Przysiedli na krwistoczerwonych sofach, a Gates polał drinki przy barku na środku salonu – Kate może się spóźnić – powiedział, lecz w tym momencie dziewczyna nieoczekiwanie pojawiła się w drzwiach mieszkania – O, cześć kochanie.
-Cześć. – Pocałowała go w policzek, stając przy tym na czubkach palców.
Wyglądała naturalnie. Miała na sobie opięte, czarne jeansy i koszulę w miętowym, pastelowym kolorze. Włosy opadały na jej plecy, a pojedyncze kosmyki zawijały się tuż przed pasem. Z ulgą zdjęła szpilki i przywitała się z resztą:
-Cześć wam. Przepraszam na chwilkę, pójdę się odświeżyć, bo wracam prosto z pracy.
Kiedy weszła już po krętych, metalowych schodach na piętro i zamknęła za sobą drzwi – prawdopodobnie łazienki – Maks zapytał:
-Kate mieszka z tobą?
-Od niedawna, kiedy dostała pracę w Long Beach – odpowiedział.
-Gdzie pracuje twoja ukochana? – Brian rzucił mu pytające spojrzenie.
-Jest dziennikarką, redaktorem w „Kerrenga” – powiedział i podał im przygotowane drinki.
-To klasa – Emily nie ukrywała podziwu.
Kiedy Kate zeszła na dół i poznała Briana oraz Maksa, rozmowa stała się nieco nerwowa. Jenn i Emily czuły się przy niej szaro. Była piękna, dojrzała i wykształcona. Dystyngowanie i z klasą zakładała nogę na nogę, trzymała Gatesa za rękę i chociaż rozmawiała ze wszystkimi, wbijała swoje przenikliwe, zielone oczy tylko w niego. W dodatku mówiła pięknym językiem, żartowała z klasą i potrafiła wypowiedzieć się na każdy temat, nie wymądrzając się przy tym. Była idealna.
-Syn powiedział nam, że mieszkasz u niego odkąd znalazłaś pracę w Long Beach. Gdzie pracowałaś i mieszkałaś wcześniej? – spytała Jenny, a ona zaśmiała się uroczo, jakby do samej siebie.
-W Polsce, o ile w ogóle wiecie gdzie leży Polska.
-To kraj w Europie? – Emily popiła swojego drinka – Czy my nie mieliśmy dać tam koncertu?
-Tak Em, w Europie – powiedziała – Tam ukończyłam dziennikarstwo, uczyłam się angielskiego, a potem dostałam pracę w redakcji.
-W takim razie jak to się stało, że jesteś tutaj, w Huntington Beach i mieszkasz z Brianem Hanerem? – Brian nie krył ciekawości.
-Poznałam Briana po koncercie u nas w Polsce. Miałam zrobić z nim wywiad. – Uśmiechnęła się do niego i położyła mu dłoń na policzku – Nie był nawet trochę poważny, gapił się na mnie perfidnie, irytował mnie do granic możliwości, aż w końcu strzeliłam go po głowie. Gdybyście widzieli jego minę. Wybiegł za mną i w ramach przeprosin zaprosił mnie na kawę i... tak jakoś wyszło. Poprosiłam o przeniesienie do Stanów, do Californii, znalazłam się w Long Beach.  Prawdę mówiąc rzuciłam się na głęboką wodę. – Zamyśliła się.
-I tak oto Kate, a raczej Kasia, stanęła w drzwiach mojego mieszkania i powiedziała, że teraz nie mam już wyjścia i musze ją wpuścić. Cóż zrobić, pokochałem tego szaleńca. – Objął ją ramieniem.
-Co za historia – rozmarzył się Brian – Słyszałem, że polki są piękne, ale nie, że tak szalone.
-Los się do mnie uśmiechnął, więc powiedziałam sobie, że muszę wykorzystać tą szansę. Rzuciłam wszystko i pojechałam za moim Synysterem Gatesem do Kalifornii.
-Musisz go bardzo kochać...-Jenny uśmiechnęła się blado.
Kiwnęła jedynie głową. To przecież jasne, że kochała. Zrobiłaby dla niego wszystko. Zostawiła w swoim rodzinnym kraju wszystko i przyjechała tutaj, z kilkoma dokładnie dobranymi ubraniami, laptopem i ulubionym długopisem, aby zacząć wszystko od nowa. Ułatwiła tutejszym mieszkańcom zadanie, przedstawiając się jako Kate. Prawdę mówiąc postawiła wszystko na jedną kartę. Znała Hanera krótko, w dodatku głównie przez telefon, ale zakochała się w nim szaleńczo i ufała temu wariatowi. Mógł ją przecież wyśmiać i zamknąć drzwi przed jej nosem – był w końcu gwiazdą rocka, mógł mieć każdą dziewczynę – jednak jechała tutaj z nadzieją, że i on... że i on chociaż trochę ją pokochał. W nowej redakcji radziła sobie wyśmienicie, chociaż miała dwa razy więcej pracy niż inni, pilnując się przy każdym słowie, aby przypadkiem nie popełnić błędu w reportażu czy rozmowie z kimś ważnym. W ramach swojej pracy spotykała się z wieloma ludźmi świata muzyki : z wokalistami, instrumentalistami, menagerami, producentami, a także konsumentami tego świata, czyli fanami, więc pokazywała Synowi jak to wszystko wygląda od tej strony. On za to uczył ją rasowego, amerykańskiego języka, aby prościej było jej w pracy w życiu, chociaż sam uwielbiał jej uroczy, polski akcent. Jak on do tego podchodził? Lubił szaleństwo, więc kiedy zobaczył ją w drzwiach mieszkania, zakochał się w niej bez pamięci. Póki było im dobrze w swoim małym kawałeczku nieba, cieszyli się sobą i tym, co ich spotkało.
-Prawdę mówiąc to nasze Huntington działa cuda. Uwierz Kate, tutaj nikt nie znajduje się przez przypadek. – Brian zwrócił się do niej i spojrzał na Jenny – Prawda kochanie?
-Prawda – powiedziała i jakby zakręciło jej się w głowie – Przepraszam na chwilkę – rzuciła pospiesznie i wybiegła na korytarz.
-Jenn... – zaczął Brian, jednak siedział pod samym oknem, więc aby wyjść musiałby przecisnąć się obok Emily i Maksa.
-Jenn, poczekaj ! – Gates wybiegł za nią na korytarz i złapał za ramiona – co się dzieję?
-Łazienka, gdzie jest łazienka? – chciała wymusić jak najszybszą odpowiedź.
-Tam, na lewo – wskazał – Pomóc ci?
Nie odpowiedziała mu jednak, tylko pospiesznie wpadła do łazienki. Zamknęła się na zamek i z zawrotami głowy wylądowała obok muszli klozetowej. Czuła się fatalnie, w jej brzuchu panowała rewolucja. Pościła lodowatą wodę z kranu nad umywalką i jednym ruchem dłoni opłukała swoje usta. Zrezygnowana spojrzała w swoje odbicie w lustrze. Jej twarz była tak blada, jakby obsypana płatkami śniegu, a źrenice maksymalnie rozszerzone.  Przed drzwiami czekali na nią : Brian, Gates oraz Emily.
-Jak się czujesz? Co się stało? – spytał ją narzeczony.
-Wszystko wporządku, po prostu źle się poczułam, coś musiało mi zaszkodzić. – Usilnie starała się utrzymać w pionie.
-W takim razie wy wracajcie do reszty, a ty Jenny chodź ze mną, zaparzę ci herbaty. – Gates chwycił ją pod rękę i poprowadził  do kuchni.
Usiedli naprzeciw siebie nie mówiąc ani słowa. Przeglądał się w jej zaszklonych oczach, patrzących w dal, spłowiałych mgłą. Obejmowała kubek z gorącą herbatą i była przy tym tak uroczo bezbronna.  Chciał powiedzieć coś w stylu : „To pewnie sałatka ci zaszkodziła”, jednak ona go ubiegła.
-Nie powiedziałeś Kate o nas?
Tym pytaniem zbiła go z tropu.
-O nas? – Jego głos stał się przynajmniej o ton wyższy.
-Tak cymbale, nie mów, że nie pamiętasz, że prawie uprawialiśmy seks w Paryżu – wyraźnie ściszyła głos i przybliżyła twarz do jego twarzy nad kuchennym blatem, który ich dzielił.
-No właśnie Jenny...prawie.
-Słuchaj, nie denerwuj mnie – starała się opanować intensywność głosu, lecz nagle coś zakłuło ją nisko, w brzuchu. Zignorowała to jednak i ze złością spojrzała na zmieszanego Gatesa.
-Czego ty ode mnie oczekujesz? Mam iść i powiedzieć Kate, że cię kocham, ale mnie nie chciałaś, więc życie spędzę sam, płacząc, bo mała Jenn nie wybrała mnie? – Nie zdążyła nawet zapalić się ze złości na słowo „mała”, ponieważ zwięźle kontynuował – Ty też nie powiedziałaś Brianowi o weekendzie w Paryżu i o tym, jak bardzo mnie pragnęłaś – i nie zaprzeczysz temu. Zresztą, ja pragnąłem ciebie jeszcze bardziej, ale mnie zgasiłaś, więc błagam cię kochana, nie miej pretensji, bo oddałbym wszystko, żebyś ty była szczęśliwa – Zawahał się i ujął w dłoń jej chłodny policzek – Wyzbyłem się całej nadziei, żeby puścić cię wolno i nawet się za tobą nie obejrzeć, a ty zostawiłaś mnie w tym miejscu i teraz masz do mnie pretensje, że jestem szczęśliwy z Kate? Nie pozwoliłaś mi na to, bym był szczęśliwy z tobą.
Jego twarz znajdowała się zaledwie kilka centymetrów od jej włosów, a ogromna dłoń na policzku parzyła jej skórę nie tylko na twarz, ale na całym ciele. Dreszcz przeszedł ją po plecach, kiedy patrzyła w dojrzałe oczy Hanera. Na swoim karku poczuła zimne kropelki potu. Nie miała pojęcia co do niej czuł, ani kim tak naprawdę była dla niego Kate. Nawet jeżeli byłabym całym jego światem, to właśnie do Jenny czuł ten zabijający go sentyment i ta minuta, kiedy trzymał jej twarz w swojej dłoni, i miał jej oczy na wysokości swoich, była najcudowniejszą w jego życiu. Przerwał ją jednak Brian, który bezszelestnie pojawił się w drzwiach kuchni.
-Jennifer...
-Sprawdzałem tylko, czy nie ma gorączki. – Gates zachował pozory – No już, wracajmy do reszty.
-Jenny nieśmiało podeszła do Briana i chwyciła go za rękę.
-My chyba już pojedziemy, naprawdę źle się czuję. Przeproś resztę i powiedz Kate, że bardzo miło było ją poznać. Dobranoc – powiedziała i pociągnęła Briana za rękę, tak, że nie zdążył powiedzieć czegokolwiek.   
     Wracali do domu ciemną ulicą, rozbijając powietrze z ogromną prędkością przy brutalnych dźwiękach „Not ready to die”.
-Zwolnij – szepnęła, lecz nie zareagował.
Wyraz jego kamiennej twarzy przestraszyłby pewnie każdego. Oczy iskrzyły od złości, a skronie pulsowały nienaturalnie. Nie chciał się z nią kłócić, zachowywał milczenie aż do momentu, kiedy zahamował pod jej domem z piskiem opon. Przestraszyła się, jednak wiedziała już, że w takich sytuacjach nie może pokazywać nawet cienia lęku w swoich oczach. Przerwał chłodną ciszę:
-Czy muszę dać Hanerowi w mordę, abyś wreszcie przestała mieć do niego tą pieprzoną słabość? – usilnie zniżył głos, aby samemu nie wyprowadzić się z równowagi.
Milczała. Chyba nawet to nie przyniosłoby rezultatu. Zamknął oczy, a ona wpatrywała się w dal.
-Odpowiedz! – wrzasnął i mocno uderzył nadgarstkami w kierownice.
Znów ten sam ból w okolicy brzucha. Tym razem silniejszy. Skrzywiła usta i instynktownie dotknęła dłonią miejsca źródła bólu. Ani na chwilę nie zmienił wyrazu twarzy. Oczekiwał odpowiedzi. Szukał sposobu na to, co zrobić, aby Jenny była tylko i wyłącznie jego.
-To nie rozmowa na dziś, kiedy jesteś wściekły, a ja się źle czuję – starała się opanować sytuację.
-Twój pociąg do boskiego Synystera Gatesa też zależy od humoru i samopoczucia? – syknął – Myślałem, że jesteś inna Jennifer...
-Ale...
-Co ci się w nim podoba? Jego męskość, uroda, umiejętności, słowa, czy to, że jest dupkiem? Co tak bardzo cię w nim pociąga? W czym jestem od niego gorszy? – Mocno ścisnął dłońmi kierownice i przygryzł dolną wargę, aż do jasnoczerwonej strugi krwi.
Kciukiem starła plamkę z jego wargi. Odwrócił wzrok w drugą stronę.
-Brian...Gates to moje nastoletnie marzenie. Dzięki niemu pokochałam gitarę i muzykę. Był moim idolem, nauczycielem i śniłam o tym, żeby kiedyś móc chociaż uścisnąć mu dłoń. To normalne, że zawsze będę miała do niego sentyment – powiedziała bardzo spokojnie.
-Jego rola już się zakończyła, a ty spełniłaś marzenie o poznaniu go , w czym przecież ci pomogłem – o ironio – więc czemu wciąż tak bardzo do niego lgniesz? Zresztą, on do ciebie również. Widzę, jak na ciebie patrzy. Pożera cię wzrokiem, zsuwa spojrzeniem ramiączka twojej bluzki. Cały czas chce być blisko ciebie. Nie rozumiem... – Spojrzał na nią szalenie smutnymi oczami. Zadał to pytanie, chociaż bał się usłyszeć odpowiedź.
-Nie wiesz wszystkiego... – Spuściła głowę i oparła o nią dłonie. Nie miała pojęcia w jaki sposób to powiedzieć, ale była zdecydowana, aby podjąć tą rozmowę.
-To może mi łaskawie powiesz?
Westchnęła ciężko i poczuła jak trzęsą się jej ręce. Oddech przyspieszył znacząco, lecz starała się go opanować. Nie zdobyła się na to, żeby spojrzeć mu w oczy.
-Wtedy, kiedy się rozstaliśmy, byłam w strasznym stanie. Rodzice zasugerowali, żebym gdzieś wyjechała i wtedy w moim pokoju pojawił się Gates. Zaproponował mi wyjazd do Paryża, na weekend, razem z całym zespołem, z okazji sfinalizowania umowy jakiegoś koncertu. W ogóle nie czułam przy nim różnicy wieku, tym bardziej tego, że jest gwiazdą. Byłam bezpieczna, kiedy ty wbijałeś wzrok w sufit. Oszczędzę szczegółów, nie chcę cię ranić...
-Spałaś z nim? – przerwał jej gwałtownie i spojrzał w jej stronę, głęboko w oczy, w same, szczere źrenice.
-Nie Brian, nie spałam. Właśnie o to chodzi. Nie będę cię oszukiwać czy ukrywać prawdy, bo  prawie do tego doszło, ale nie mogłam...a wiesz dlaczego? Bo cię kocham, kocham ciebie i tylko ciebie. Żaden pieprzony Synyster Gates jest dla mnie nieistotny. Z tobą spędzam każdy dzień i noc, zasypiam i budzę się z twoim imieniem na ustach. Wiemy o sobie wszystko, a przeżyliśmy razem jeszcze więcej, a najważniejsze jest to, że niedługo zostanę twoją żoną, więc proszę, zacznij mi ufać. – Położyła dłoń na jego dłoni i dopiero po wyrzuceniu z siebie tego potoku słów, odetchnęła z ulgą.
Milczeli razem jakiś czas, nieskrępowani, bo z radia płynął głośna muzyka. Choć do niedawana oboje tak kochali Sevenfoldów, teraz na dźwięk solówki Gatesa, Brian nerwowo uderzył pięścią w radio, wyłączając je tym samym. Zadrżała. W tym momencie wręcz...bała się go, nie wiedziała jak zareaguje, co jeszcze zrobi, co o niej myśli. Opanował przyspieszony oddech, krew w jego skroniach zaczęła pulsować wolniej. Zauważył jej lęk i chwycił ją za dłoń.
-Idź już spać. Zabraniam po drodze zatrzymywać się w kuchni i parzyć kawę, bo nie będziesz mogła zasnąć, a przecież jutro wcześnie wyjeżdżamy. Dobranoc – powiedział i dał jej całusa w policzek, jednak ona chwyciła go za ramiona i delikatnie przyciągnęła do siebie. Przymknęła oczy i musnęła czule jego usta. Nie powiedziała nawet słowa.
Kiedy wyszła z samochodu usłyszała za sobą:
-Jenn...
-Tak? – zareagowała, lecz nie odwróciła się za siebie.
-Też cię kocham. Tylko ciebie. Weźmiemy ten ślub kiedy tylko chcesz, nawet jutro.
-Teraz nie mamy na to czasu. – Uśmiechnęła się mimowolnie, wiedząc, że Brian mówi poważnie i mógłby ją poślubić nawet teraz, na środku ulicy.
-Obiecaj mi, że kiedy go znajdziemy, zobaczę cię w bieli, przed ołtarzem, komponującej się z tym uroczym, zawstydzonym uśmiechem – powiedział, a ona odwróciła głowę.
-To masz jak w banku, w końcu wszyscy będą na mnie patrzeć.
-W końcu jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie.
-Nie zapomnij, że tylko i wyłącznie twoją. I nie gniewaj się na Gatesa, on też jest szczęśliwy z Kate, tak jak my. Kocha ją, wiem o tym.
-Ja też wiem, to widać. Ale ciebie też kocha.
Zmieszała się na te słowa, które wypowiedział z ogromnym bólem, przez zaciśnięte zęby. „Czy to możliwe?” – pomyślała – „Czy można kochać dwie osoby na raz? Może i ja kocham ich obu? Nie!” Kochała jednego i była tego pewna.
-Nie wygłupiaj się. Śpij dobrze i ciesz się ostatnią nocą beze mnie. – Mrugnęła do niego i pomachała koniuszkami palców.
-A było tak pięknie – całe łóżko dla mnie. No nic, jakoś będę musiał to przeżyć. Pewnie w jakiś sposób mi to umilisz. – Uśmiechnął się seksownie, pierwszy raz tego wieczoru.
-Marzenie.
-Dobranoc Jenn.
Po powrocie do domu nie mógł opędzić się do wspomnienia minionego wieczoru. Wciąż nękały go pytania, co Jenny tak naprawdę czuje do Gatesa i dlaczego on tak bardzo o nią zabiega? W końcu i jedno i drugie było szczęśliwe, mieli wszystko : miłość, prace marzeń, karierę, cudowne życie. Odpędzał od siebie myśl, że może są sobie przeznaczeni. Nie! To głupota. To przecież dla niego Jenny była stworzona i jakimś cudownym trafem znaleźli się w tym samym miejscu i czasie. W końcu to od niego Jenny przyjęła pierścionek zaręczynowy i powiedziała „tak”. Zalał myśli zimną wodą.
-Jutro wszystko wróci do normy – powiedział szeptem leżąc już w łóżku.
Nie wiedział jeszcze jak bardzo się myli...

4 komentarze:

  1. A było tak pięknie.. No i mamy brutalny powrót do rzeczywistości. Zastanawiam się, co Jenny tak naprawdę czuje do Gatesa. Próbuję ogarnąć możliwość, że kocha ich obu, ale nie, tak nie może być ;) Mam mieszane uczucia w stosunku do Kate, no bo niby miła, fajna itp, ale coś takiego w niej jest, co mnie zastanawia, i nie wiem czego mogę się po niej spodziewać. W sumie trochę mi jej szkoda, bo mimo że jest idealna pod każdym względem, nigdy nie będzie miała pierwszego miejsca w sercu Gatesa, skoro zajęła już je Jenny. On może w końcu o Jenn zapomnieć, w co w sumie wątpię, ale sentyment zawsze zostanie. Co do tego, jak się poznała z Synysterem, to aż mi nadziei na koncert w Polsce narobiłaś ;p Dobrze, że Brian już wie o tej nocy w Paryżu, bo niby nic się tam nie stało, ale mimo wszystko, jako para nie powinni mieć przed sobą takich tajemnic. Końcówka mnie zaintrygowała, bo serio wydaje się, że już powinno być stabilnie, a Ty tym ostatnim zdaniem sugerujesz nam zupełnie co innego ;) To teraz będziemy umierać z ciekawości, co takiego to będzie, także olej szkołę, pisz dalej ;) Dzięki za dedykację. ;*
    A no i wreszcie mamy reprezentację Polski w tej boskiej rodzinie <3 Dzięki, spełniasz moje marzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana dziękuję za dedykację. Mhhh czytałam ten odcinek chyba z 10 razy i dalej nie mogę dojść do siebie. Namotałaś mi w uczuciach Kochana, serio serio. Piękna ta Gatesowa Kate. W dodatku mądra i z klasą. W sumie ją podziwiam tak rzucić wszystko, całe dotychczasowe życie w imię uczucia. Teraz jej się nie dziwię, ze tak jest w niego zapatrzona, bo w sumie teraz całe jej życie zależy od niego. Mam nadzieję, że im wyjdzie.
    Mhhhh ciekawe dlaczego Jenny źle się poczuła?? O kurczę rozmowa Jenny i Gatesa mnie zmiotła. On ją dalej kocha. Dalej cierpi, pomimo tego, że próbuje ułożyć sobie życie. Pozwolił jej odejść, bo wiedział, że kocha Briana i jest z nim szczęśliwa. Nawet nie próbował o nią walczyć. To się nazywa honorowy facet. znam ten ból, patrzeć jak osoba, którą kochasz jest szczęśliwa u boku kogoś innego. A ty jeszcze uczestniczysz w ich życiu, w ich szczęściu. A sam cierpisz w ukryciu. Podziwiam Gatesa, naprawdę. Ale Kate zasługuje na to by być całym jego światem, on zresztą też.
    Ups Brian się wkurzył. No ja mu się troszeczkę nie dziwię. Jenny to w końcu jego narzeczona. A on cały czas widzi, że ona ma słabość do Gatesa. A on do niej. Niedobrze, niedobrze. Jenny powiedziała mu o Paryżu, lepiej późno niż wcale. Ale kocha swojego Briana, to za niego ma wyjść, z nim iść przez życie. Dobrze, że to sobie uświadomili. Muszą wiedzieć jak wielkie szczęście ich spotkało, że mają siebie i to cudowne uczucie, które ich łączy. Nie mogą pozwolić, żeby ponownie coś stanęło na ich drodze. Ich miłość powstała niczym feniks z popiołów, silniejsza, piękniejsza i wspanialsza. Nie mogą o tym zapomnieć!!
    Moja Kochana ten odcinek wyzwolił we mnie naprawdę tyle emocji, że nie potrafię tego opisać. Teraz naprawdę nie wiem czego mam się spodziewać i z niecierpliwością czekam, na to co się dalej wydarzy. Kocham Cię i Twoje opowiadanie <3
    Your Joan

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak w ogóle to Martensik ma rację, chrzań szkołę i pisz dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  4. OMFG jaki odcinek! Pojechałaś po bandzie. Wypaliłam do niego 2 papierosy, jeden po drugim. Hmm, Kate dalej tajemnicza ale wydaje się miła osobą. No i jest Polką ;) Kurcze Gates trochę pojechał Jenny ale w sumie miał rację. Zaczęła się zachowywać jakby sama nie wiedziała czego chce. Trochę jak taki pies ogrodnika. Gates był dobry jak był sam. Jak się pojawiła konkurencja to odezwała się babska zazdrość i myślenie jakby to było. Najbardziej szkoda mi w tym wszystkim Briana. I jeszcze ta końcówka! Teraz musisz szybko dodać nexta ;)

    OdpowiedzUsuń