sobota, 3 listopada 2012

31. Hot night !

Dla wszystkich blogowych erotomanów. Zapraszam ;)



     Chłodny wietrzyk delikatnie poruszył kwiaty w alejce przed domem. Piętrzyły się tam także krzewy, o które Megan dbała o każdej porze roku. Jenny i Brian przysiedli w tym raju, na ławeczce, tuż po niezwykle miłej kolacji. Chwila sprzyjała romantycznemu nastrojowi. Urocze spojrzenia, uśmiechy i te wszystkie piękne momenty, kiedy para rozumiała się bez słów. Niebo zostało tej nocy hojnie obsypane gwiazdami, a księżyc był tak wielki, że wydawało się, jakby był na wyciągnięcie ręki. Brian oddychał spokojnie tuż przy szyi Jenny, która dokładnie oglądała pierścionek zaręczynowy – symbol ich miłości.
-Nie wierzę, że to wszystko dzieje się naprawdę – wyszeptała jakby do siebie.
-Ale to nie sen Jenn. Niedługo zostaniesz żoną gościa, którego przy pierwszym spotkaniu darzyłaś szczerą nienawiścią. – Odgarnął z jej ramienia kosmyk włosów.
-Mojego dużego metala – uśmiechnęła się w stronę gwiazd – Wiesz Brian, chyba gdzieś po drodze zgubiliśmy szaleństwo...
-Szaleństwo? Jenn, rzuciłaś szkołę i wyjechałaś ze mną w nieznane. Codziennie zwiedzamy cudowne miejsca, palimy fajki i pijemy kawę gdzieś na postoju, a ty sądzisz, że nie jesteśmy szaleni? – Spojrzał jej głęboko w oczy – Ale jeżeli tego właśnie chcesz... – Stanął przed nią, a ona wpatrywała się w niego zdziwionymi oczami.
Pociągnął ją za ręce i przytulił do siebie tak mocno, że ciężko jej było zaczerpnąć powietrza. Podniósł ją z lekkością do góry, łapiąc przy tym za pośladki i pocałował namiętnie, do utraty tchu. Chwycił jej głowę i odrzucił do tyłu czarne włosy. Nie wiedziała co się dzieje. Na jej ustach pojawił się zdezorientowany uśmiech, który malował swoimi namiętnymi pocałunkami. Bez słowa skierował się do wyjścia z ogrodu, nawet na chwilę nie wypuszczając jej z objęć. Mijali szeregi domów, kiedy maszerował środkiem ulicy w stronę plaży. Tam delikatnie położył ją na chłodnym piasku, a sam zawisł nad nią – jakby w powietrzu – namiętnie całując jej szyję oraz różane usta.
-Chcesz takiego szaleństwa Jenn? Chcesz kochać się ze mną bezwstydnie na tej plaży, przy blasku księżyca? – wychrypiał tuż nad jej uchem, rozsuwając suwak jej jeansów.
-A jeśli ktoś będzie tędy przechodził?
-Chciałaś szaleństwa. Pieprzyć innych ! Chcesz tego Jenny? Chcesz tutaj grzeszyć?! – Uśmiechnął się w najseksowniejszy sposób na świecie i przejechał ręką po swoich hebanowych włosach.
-Nie mogę ci się oprzeć! – krzyknęła w odezwie, chwytając jego koszulkę i przyciągając blisko do siebie.
Namiętność i parę krótkich oddechów. Dotyk jego rozgrzanych rąk na jej ramionach, brzuchu, biodrach, udach i pośladkach. Jego usta na jej policzkach i szyi parzyły jej skórę, przyprawiając o przyjemne ciarki, za to jej krótkie westchnienia oraz namiętność w ogromnych oczach i rozszerzonych źrenicach przyprawiały go o krzyk, zalewając jego ciało potem.
-Jeszcze – szepnęła cicho i przyciągnęła go do siebie.
Dreszcz rozprzestrzenił się na całym jego ciele. Uśmiechnął się z satysfakcją , przygryzając jednocześnie jej dolną wargę. Pożądali się wzajemnie, chcieli tego uczucia, potrzebowali tej namiętności, która wyrwała się spod kontroli i której nie potrafili już opanować. Tworzył ją. Istniała w jego dłoniach, a jednocześnie spalała się gorącym płomieniem w jego silnych ramionach. Kochali się tak, jakby dalej nie było już nic. Szaleństwo wszystkich zmysłów ogarnęło ich już na szczycie. Krzyknęła, a fala oceanu rozbiła się tuż przy ich gorących jeszcze ciałach. Westchnął i opadł na piasek obok niej. Pogłaskał jej delikatną twarzyczkę dłonią i zauważył łzę spływającą po jej policzku.
-Jenn, co się stało? – spytał zaniepokojony.
-To była najpiękniejsza rzecz, jaka zdarzyła się w moim życiu – odpowiedziała i przytuliła go z całej siły, mocząc łzami rękaw jego koszulki.
Nie wiedział co jej odpowiedzieć. Przyciągnął ją do siebie mocniej i uśmiechnął się tylko księżycowi w twarz. Odgarnął z jej buzi włosy mokre od potu i zostali tam całą, najpiękniejszą noc w ich życiu.

     Świt przywitał ich nieśmiałymi promykami słońca, jakby zawstydzony wizją wczorajszej nocy. Jenny wtuliła się w Briana jeszcze mocniej, mrużąc oczy.
-Chyba przekroczyliśmy swój limit szaleństwa na najbliższy rok. – Uśmiechnął się do niego.
-Przecież tego chciałaś. Warto czasem oderwać się od rutyny. Co powiesz na orzeźwiającą kąpiel? – spytał zachęcająco.
-Piasek mam dosłownie wszędzie, więc na pewno nie zaszkodzi.
Wskoczyli do wody, wcześniej zostawiając ubrania na brzegu. Była jeszcze ciepła, więc przyjemnie było tak po prostu dać do niej nura i nie przejmować się niczym. Było zbyt wcześnie, aby ktoś mógł ich nakryć na tych wszystkich słodkich zbrodniach. Dla nich był to właśnie idealny moment za zakosztowanie relaksu. To prawda, że byli do granic możliwości wykończeni. Jenny nie mówiła mamie wszystkiego, żeby jej nie martwić. Ominęła temat papierosów, których palenie weszło jej i Emily w nawyk przy siedmiu facetach, nigdy nie rozstających się z paczką. Nie wspomniała też o wielu bezsennych nocach, kiedy to w pocie czoła przygotowywali koncert, lub też, kiedy w ramach odpoczynku imprezowali bardzo niegrzecznie. Brian za to zmizerniał, nie tylko przez zmęczenie, ale też ogromny stres. W dodatku całe In The Darkness było zupełnie wyprane z weny. Mieli nadzieję, że przez ten miesiąc w Huntington uda im się coś napisać, a po kilku zaplanowanych koncertach wrócą i zaczną nagrywać.
     Sarah krzątała się po kuchni sprzątając i gotując za zmianę. Miała nadzieję, że Jenny pojawi się na obiedzie, bo na Johna nie mogła liczyć. Całymi dniami nie było go w domu. Z czasem zaczęła się bać, że koszmarna historia ich małżeńskiego kryzysu może się powtórzyć. Robiła jednak wszystko – chowała do kieszeni swoją dumę i mimo uszu puszczała wszelkie zaczepki – aby to się na nie stało. Wiele wyniosła z tej lekcji. Zmieniła się nie do poznania, wracając do swojej postaci z czasu młodzieńczego buntu, dodając do tego mnóstwo klasy, elegancji i odrobinę odpowiedzialności. Była teraz niemal identyczna jak Jenny, która właśnie przemoczona do suchej nitki wkroczyła do przedpokoju.
-Jenny, dobrze, że jesteś. Obiad już gotowy. Zrobiłam twoje ulubione placki po węgiersku.
-Pewnie są smaczniejsze niż te ze stacji benzynowej – powiedziała i zabrała się do jedzenia.
-Wiesz co Jenn...ja wiem, że jesteś już dorosła i może nie powinnam pytać, ale ciekawa jestem gdzie byłaś całą noc i...dlaczego jesteś cała mokra, jakbyś dopiero wyszła z oceanu? – spytała, robiąc duży łyk kawy.
-Bo tak jakby właśnie z niego wyszłam. Wczorajszy wieczór z Brianem był bardzo romantyczny, a potem...coś nas zatrzymało. Za to dzisiaj – znasz tego wariata – od rana siedzieliśmy na plaży. Tak bardzo tęskniłam za naszą plażą, że nie mogłam odmówić sobie kąpieli.
-Oj Jenny, nie grozi wam rutyna. To wspaniale, że wciąż potrafisz być tą beztroską Jenn, kiedy wszyscy mają cię już za Jennifer.
-To nie do końca tak. My po prostu żyjemy na wariackich papierach. – Uśmiechnęła się na myśl o wszystkich dniach w trasie.
-A właśnie, co słychać u chłopaków z Avenged? Rozmawialiście z nimi?
-Tylko raz minęliśmy się na festiwalu w Iova. Wiesz, że Haner ma dziewczynę?
-Coś ty? Wreszcie mu się poszczęściło. Była tam z nim?
-Niestety nie. Nie mieliśmy jeszcze okazji jej poznać. Wiesz mamo, bardzo się cieszę, że Syn w końcu jest szczęśliwy. Zasługuje na wszystko co najlepsze – zamyśliła się nad tymi słowami.
Mogła być na miejscu tej szczęściary i tulić się do słynnego Hanera. Bywałaby na cudownych koncertach, spędzaliby romantyczne wieczory w Paryżu. Jednak jakie to teraz miało znaczenie? Była szczęśliwą posiadaczką tego wszystkiego, w dodatku na jej palcu iskrzył diamentowy pierścionek. Jednak najlepszą tego stroną było to, że kochała Briana, a on nie widział poza nią świata. Byli szczęśliwi.
-Wrócili już trasy? – spytał ją matka.
-Myślę, że tak. Podobno nowa płyta odniosła sukces.
-To już światowa klasa. Aż ciężko się przyzwyczaić, że In The Darkness jest na tym samym poziomie. Wybili się.
-A to wszystko dzięki dobrej decyzji. – Jenny uśmiechnęła się do swoich myśli.
     Czas na odpoczynek mijał im niewiarygodnie szybko. Ani się obejrzeli, a mieli już za sobą połowę planowanego pobytu w Huntington. Tego dnia Jenny razem z Emily pojechały do centrum handlowego. Wybrały dużo nowych ubrań nieodbiegających od ich stylu. Wstąpiły też do muzycznego. Kupiły dużo elementów zarówno do perkusji jak i gitar. Ku swojemu zdziwieniu były tutaj rozpoznawalne jako część zespołu In The Darkness. Emi oglądała koszulki, a w osobnym sektorze Jenny przeglądała płyty, gdy nagle poczuła na swoim ramieniu ucisk o ogromnej sile. Odwróciła się gwałtownie,  a za swoimi plecami zobaczyła starego przyjaciela.
-Syn! – Rzuciła mu się na szyję, a on zakręcił nią dookoła – Tak dawno się nie widzieliśmy!
-Racja. Jenny, jesteś jeszcze piękniejsza niż do tej pory. Co słychać u ITD? – Rzucił jej zniewalający uśmiech.
-Po staremu. Teraz odpoczywamy, zbieramy materiał, potem parę koncertów i może uda się nagrać płytę. Ja za to słyszałam, że wasze kawałki odniosły sukces?
-Nie mogło być inaczej. – Uśmiechnął się z satysfakcją i pewnością siebie, z której zresztą słynął.
-W takim razie co słychać u samego Briana Hanera? – spytała.
-Nadal imprezuję z chłopakami, popijamy Heinekeny, palimy czerwone Marlboro. A i jeszcze jedno...poznaj Kate. – Odwrócił się, a zza półki z biografiami największych gwiazd rocka wyłoniła się dziewczyna. Była dosyć niska, lecz jej kształty pozwalały na kolana. Seksowna, niesamowicie kobieca. Burza włosów w odcieniu cynamonowego brązu opadała na jej ramiona, a sięgały prawie do pasa. Ma twarzy miała kilka uroczych piegów. Miała kształtne  usta, drobną twarz. Największą uwagę przyciągały w niej jednak oczy. Były duże, przenikliwie zielone, błyszczące. Malowało się w nich setki emocji i uczuć, jednak...były jakby smutne, mimo radosnego uśmiechu na jej twarzy. Miała na sobie luźny t-shirt na cienkich ramiączkach, z logo a7x, w krwistoczerwonym kolorze, opierający się na króciutkiej, czarnej spódniczce. Strój idealnie podkreślał jej figurę. Na nogach miała czarne oficerki za kostkę. Mimo, iż nie była już nastolatką wyglądała bardzo młodo, modnie i intrygująco. Wyglądali razem idealnie. Nikt nie pasował do Gatesa bardziej niż Kate. Zarówno Jenny jak i Emily, która dołączyła do niej, kiedy zauważyła Syna były pod wrażeniem urody i ogólnej prezencji dziewczyny.
-Bardzo nam miło. – Uśmiechnęły się serdecznie.
-Kate, ta urocza czarnulka z kręconymi włosami to Emily, siostra Briana – gitarzysty In The Darkness. A to Jenny – wskazał trochę zmieszany, lecz ona zachowywała się zupełnie naturalnie.
-Cześć wam. Kocham In The Darkness, znam wszystkie kawałki. Brian, chyba musimy iść. – Trąciła go delikatnie  w bok – Taka szkoda, że nie mamy czasu, żeby pogadać dłużej. Ale może umówimy się na sobotę? – zaproponowała.
-To świetny pomysł. Macie wolny wieczór? – spytał Syn.
-Pewnie, jesteśmy tu na wakacjach – zaśmiała się Emily.
-W takim razie weźcie ze sobą Briana i Maksa. Zapraszam do siebie. – Uścisnął je przyjaźnie – Do zobaczenia.
-Pa – rzuciła Kate i pomachała im na pożegnanie.

  Jenny weszła do pokoju Briana bez pukania. Liczyła, że zastanie tam ciekawszy widok niż on nastrajający gitarę i uśmiechający się do siebie. Po pokoju walały się ubrania, niezliczona ilość zmiętych kartek, kilka puszek po napojach energetycznych i wiele innych śmieci.
-Żyjesz w totalnym syfie! – Przedostała się przez wszystkie te rzeczy i przysiadła na kanapie.
-Hej Jenn, też miło cię widzieć. – Podszedł i pocałował ją krótko, po czym pospiesznie wrócił do swojej gitary.
-Widzę, że robota pali ci się w rękach. Ile zdążyłeś już napisać?
Zrezygnowany usiadł obok niej.
-Chodzi o to, że zupełnie nic – powiedział – Jenny, nie wiem co się ze mną dzieje, nie mam żadnego pomysłu na linie melodyczną, riffy, solo, a co dopiero na słowa. Jestem wyprany z weny. – Położył głowę na jej ramieniu.
-Nie może być aż tak źle. Żadnej inspiracji, zero?
-Dokładnie tak. Najgorsze jest to, że chłopaki zdążyli napisać już swoje partie na co najmniej trzy kawałki. Wszyscy czekają na mnie, a ja stoję w miejscu. Jestem do niczego. – Zrezygnowany opadł na łóżko.
-Nie mów tak Brian, to nieprawda. Piszesz cudowne piosenki, to pewnie chwilowe zaćmienie.
-Już przeszło dwa tygodnie męczę się z tą pustką, a inspiracja nie nadeszła. – Schował twarz w dłoniach.
-Nie wiem czy powinnam się temu dziwić. Siedzisz tutaj w czterech ścianach ciemnego pokoju, zarastasz śmieciami, więc skąd masz czerpać inspirację? Chyba nie z tego...
-Masz rację...
-W takim razie będziemy wychodzić i szukać, aż w końcu coś cię zainspiruje. Ale za nim zaczniemy łapać pomysły muszę ci coś opowiedzieć. Widziałam się dzisiaj z Gatesem i jego nową dziewczyną – Kate. Zaprosili nas do siebie w sobotę na kolację.
-To świetny pomysł. Przy okazji spytam Hanera, czy ma jakieś sposoby na zupełny zastój twórczości. – Uśmiechnął się do niej.
-No to umówieni. – Dała mu słodkiego buziaka, pocieszającego go troszeczkę – Tylko przygotuj się na to, że mogę być zazdrosna. Kate jest zjawiskowa.
-Typowa kalifornijska dziewczyna? – spytał jakby retorycznie.
-Właśnie nie. Jest wręcz odwrotna do stereotypu o dziewczynach stąd.
-I pasuje do Hanera? – zapytał zdziwiony.
-Jak nikt. To jest najdziwniejsze. Nie potrafię ci jej nawet opisać, jest taka dziwna...ale równocześnie cudowna.
Rozmowę przerwał im głos Megan, wołający na obiad, którego zapach dobywał się z kuchni. Jenny czuła się tutaj jak w swoim własnym domu. Praktycznie już od dawna byli rodziną, po ślubie wiele się nie zmieni. Mimo, że doskonale o tym wiedziała, chciała mieć tą ceremonie jak najszybciej za sobą. Wtedy już ze spokojem mogłaby ruszyć  w dalszą trasę z ITD, bez tych wszystkich zbędnych komplikacji. Po obiedzie zjedzonym z mamą Briana i Emily, we trójkę wybrali się na plaże. Zaludniona była przez młodzież, która przesiadywała tam od rana do wieczora. Było gorąco, więc sklepiki z lodami i zimnymi napojami cieszyły się powodzeniem, ciała młodych dziewczyn leniwie grzały się w pełnym słońcu, a woda ochładzała tych, którzy nie potrafią długo wylegiwać się w gorącu.
Emily opadła na ciepły piasek, wyciągając długie, opalone nogi w stronę wody.
-Jak dobrze, że możemy tu być  - powiedziała – Prawie zapomniałam jak bardzo kocham to miasto.
-Bo to wieczny raj, szczególnie dla tych nastolatków, którzy nic nie muszą robić, aby być tu szczęśliwymi. – Jenny wskazała dużą grupę bawiących się, szalejących beztrosko młodych ludzi.
-To miejsce dało nam więcej, niż moglibyśmy sobie wymarzyć – westchnął Brian.
-Siebie – powiedziała Jenny i pocałowała go w gorące usta.
- A to najważniejsze, bo dzięki temu mamy wszystko, co nas uszczęśliwia. – Zastanowił się nad tymi słowami i spojrzał w ciemne oczy Jenny – Przeznaczono nas dla tych chwil.
Uśmiechnęła się jedynie na te słowa i położyła blisko, obok niego, ciesząc się ostatnimi chwilami relaksu, który już niedługo znów zamienią na ciężką pracę.

4 komentarze:

  1. uaaaaaaa<3 tak, jestem erotomanką, ale nie jedną w tym gronie :D plaża, Brian i Jenny opisani Twoimi słowami, no ómarłam z zachwytu i założę się, że będę mrzeć po każdym odcinku.. skąd Ty bierzesz takie porównania? to jest właśnie prawdziwy talent, nie piszesz dokładnie o co chodzi, a i tak każdy wie i do tego jest tym kompletnie oczarowany! uwielbiam każde opisy, są mistrzowskie! napisz jakąś książkę, ja Cię błagam, na pewno ją kupię i będzie stała na honorowym miejscu w mojej półce! nawet Harrego Pottera dla Ciebie przestawię.. no.. może Władcy Pierścieni nie, ale Twoja książka będzie stała obok! :D
    jaka Kate! trochę mi zapachniało zimną suką albo zranioną przez życie sarenką, ale nic nie twierdzę z góry! wszystko w Twoich rękach :P jednak te smutne, duże, przenikliwe zielone oczy mnie troszkę niepokoją..
    o masakra, ja też żyję w syfie.. no może nie aż takim, że mi się wszystko do stóp przylepia :D ale może to jest właśnie przyczyna braku weny^^ chyba posprzątam..
    no dobra, czekam na kolejny odcinek i jestem pewna, że będzie genialny :)
    love, adrienne

    OdpowiedzUsuń
  2. Mhhhhh kobieto!!! Ja tu sobie sprzątam, i jak zwykle po raz 198765443 sprawdzam Twojego bloga. A tu taka hot akcja i jak mam się skupić na sprzątaniu mhhhhhhh!!Umieram dosłownie. I tylko takie och i ach i awwwwwww. Mhhhhh cóż za gorąca, szalona noc!! I jakże szalony poranek!Kochana ma naucz mnie tak pisać .
    Szkoda, że Sarah spędza sama tyle czasu. No wiadomo John koncertuje, Jenny też ciągle w trasie, a ona biedna sama w domu siedzi. Może coś się zmieni?
    Kate?? Trochę dziwna się wydaje. Ale musi w niej coś być skoro Syn ją wybrał. Ma facet oko do pięknych kobiet. Czekam na to ich sobotnie spotkanie :)
    Kurczę czemu Brian nie ma weny?? Znam ten ból. Nic na siłę chłopie, czasami trzeba odpocząć i wyluzować, a wena sama wróci. No i czasem warto zrobić porządek w pokoju.
    Ada ma rację z tą książką!!! Ja dla Ciebie też przesunę Władcę Pierścieni :D
    Z niecierpliwością czekam na nexta:)
    Your Friend Joan Gates ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcu jakaś hot akcja porządnie opisana i to jeszcze na plaży ;) Świetny wybór zdjęcia Johna Stone, uwielbiam Portnoy'a :) Też mam wrażenie że ta Kate trochę dziwna jest. Zobaczymy jak to będzie, może jeszcze się do niej przekonam. Czekam na nexta bo jestem ciekawa imprezy u Hanera :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aha, aha.. ;DD Erotomania jest, to fakt ;p Fajnie opisana ta scena na plaży, bez nachalnych szczegółów ale i tak można było poczuć tę 'magię' ;) Zaintrygowała mnie ta dziewczyna Gatesa, nie wiem, co o niej myśleć, także czekam na to sobotnie spotkanie ;) Oby Brianowi wróciła wena, bo cienko będzie w razie kompletnego zastoju twórczego.. Czekam na kolejny. ^-^

    OdpowiedzUsuń