No dobra kochane, tym razem mam dla Was moc niespodzianek w odcinku. Mam nadzieję, że spodoba się wszystkim moim najlepszym czytelniczką, a i "krytykom z wyższej półki" przypadnie do gustu. Odcinek 7., ponoć to szczęśliwa liczba, więc nie czekajcie, tylko czytajcie i komentujcie, chcę wiedzieć, co myślicie ! :)
Jenny nie przespała tej nocy. Wszystko w niej krzyczało.
Była sobota, ale ona nie poszła na próbę. Został tydzień. Za tydzień Briana już nie będzie. Nie pocałuje jej na dzień dobry i nie przytuli na dobranoc. Zeszła na śniadanie i opowiedziała o wszystkim tacie.
-To dlatego byłaś wczoraj taka smutna. Jenny, przecież to nie koniec świata.
-Wiem tato, ale nie wmówisz mi, że nic się nie zmieni.
-Czego się obawiasz?
-Boję się, że Brian po prostu o mnie zapomni.
-Kochanie, musisz pamiętać, że to, że ktoś wyjeżdża i zostawia cię fizycznie, nie oznacza, że cię nie kocha.
-A ty kochasz mamę?
-Nigdy nie powiedziałem, że tak nie jest. Kocham Sare po prostu się pogubiliśmy. Wy nie popełnijcie tego błędu.
Jenny nie odpowiedziała.
-A teraz przyjemniejsza sprawa. Za tydzień są twoje urodziny. Pomyślałem, że zorganizujemy imprezę, zaprosimy wszystkich. Przy okazji pożegnamy się z chłopakami.
-To dobry pomysł. Dziękuję tato.
-Zadzwoń po Emily, nie siedź sama w domu. Ja jadę na próbę.
Była sobota, ale ona nie poszła na próbę. Został tydzień. Za tydzień Briana już nie będzie. Nie pocałuje jej na dzień dobry i nie przytuli na dobranoc. Zeszła na śniadanie i opowiedziała o wszystkim tacie.
-To dlatego byłaś wczoraj taka smutna. Jenny, przecież to nie koniec świata.
-Wiem tato, ale nie wmówisz mi, że nic się nie zmieni.
-Czego się obawiasz?
-Boję się, że Brian po prostu o mnie zapomni.
-Kochanie, musisz pamiętać, że to, że ktoś wyjeżdża i zostawia cię fizycznie, nie oznacza, że cię nie kocha.
-A ty kochasz mamę?
-Nigdy nie powiedziałem, że tak nie jest. Kocham Sare po prostu się pogubiliśmy. Wy nie popełnijcie tego błędu.
Jenny nie odpowiedziała.
-A teraz przyjemniejsza sprawa. Za tydzień są twoje urodziny. Pomyślałem, że zorganizujemy imprezę, zaprosimy wszystkich. Przy okazji pożegnamy się z chłopakami.
-To dobry pomysł. Dziękuję tato.
-Zadzwoń po Emily, nie siedź sama w domu. Ja jadę na próbę.
Em przyszła
jednak niezapowiedzianie. Jenny męczyła „małą J.” na werandzie. Nic nie mówiąc,
przysiadła obok. Zauważyła łzę spływającą po policzku Jenn.
-Już wiesz...- przytuliła ją .
-Tak. Ty też się boisz Em?
-Jak cholera. Jednak wiem, że jeżeli Maksowi na mnie zależy, to nie zrobi niczego głupiego. Ty nie ufasz Brianowi?
-Ufam, wiesz przecież.
-Jeżeli tak, to pozwól mu jechać, nie wywierając na nim poczucia winy. Wiem, że w takiej trasie na chłopaków czekać będą różne pokusy, jednak jeżeli nas kochają, to będą bawić się bezpiecznie. My w końcu też zostajemy tutaj w piątkę.
-Ty zawsze wiesz co powiedzieć.
Słońce było już słabsze, plaża opustoszała. W odróżnienia od września, październik nie zapowiadał się obiecująco.
-Jenny, za tydzień twoje urodziny, masz jakiś pomysł?
-Razem z tatą pomyśleliśmy, żeby połączyć moje urodziny z imprezą pożegnalną chłopaków. Zaprosimy In The Darkness, ich dziewczyny, waszych rodziców.
-Świetny pomysł. Powiedz Jenny, co chciałabyś dostać ?
-Może to banalnie zabrzmi, ale chcę tylko twojej przyjaźni.
-Faktycznie, tanio to brzmi. Nie martw się, to masz jak w banku. A co do prezentu, to muszę sama coś wymyśleć. I to coś ekstra.
-Już wiesz...- przytuliła ją .
-Tak. Ty też się boisz Em?
-Jak cholera. Jednak wiem, że jeżeli Maksowi na mnie zależy, to nie zrobi niczego głupiego. Ty nie ufasz Brianowi?
-Ufam, wiesz przecież.
-Jeżeli tak, to pozwól mu jechać, nie wywierając na nim poczucia winy. Wiem, że w takiej trasie na chłopaków czekać będą różne pokusy, jednak jeżeli nas kochają, to będą bawić się bezpiecznie. My w końcu też zostajemy tutaj w piątkę.
-Ty zawsze wiesz co powiedzieć.
Słońce było już słabsze, plaża opustoszała. W odróżnienia od września, październik nie zapowiadał się obiecująco.
-Jenny, za tydzień twoje urodziny, masz jakiś pomysł?
-Razem z tatą pomyśleliśmy, żeby połączyć moje urodziny z imprezą pożegnalną chłopaków. Zaprosimy In The Darkness, ich dziewczyny, waszych rodziców.
-Świetny pomysł. Powiedz Jenny, co chciałabyś dostać ?
-Może to banalnie zabrzmi, ale chcę tylko twojej przyjaźni.
-Faktycznie, tanio to brzmi. Nie martw się, to masz jak w banku. A co do prezentu, to muszę sama coś wymyśleć. I to coś ekstra.
Wieczorem Brian
zapukał do pokoju Em.
-Cześć, musisz mi pomóc- usiadł obok niej.
-Pewnie nie wiesz, co kupić Jenny na urodziny.
-Skąd ty zawsze wszystko wiesz? Ale tak, właśnie o to chodzi.
-Sama mam ten problem, ale na szczęście wpadło mi też do głowy parę pomysłów.
-Odstąp jeden.- Zrobił minę skrzywdzonego psa.
-Nie ma mowy. Ale moim zdaniem, powinieneś się bardziej postarać, zrobić coś samemu.
-Wiesz - zamyślił się- mam szalony pomysł.
-Cześć, musisz mi pomóc- usiadł obok niej.
-Pewnie nie wiesz, co kupić Jenny na urodziny.
-Skąd ty zawsze wszystko wiesz? Ale tak, właśnie o to chodzi.
-Sama mam ten problem, ale na szczęście wpadło mi też do głowy parę pomysłów.
-Odstąp jeden.- Zrobił minę skrzywdzonego psa.
-Nie ma mowy. Ale moim zdaniem, powinieneś się bardziej postarać, zrobić coś samemu.
-Wiesz - zamyślił się- mam szalony pomysł.
To był najwspanialszy
tydzień w życiu „rodziny”. Dużo się śmiali, organizowali przyjęcie i spędzali
razem mnóstwo czasu. Kiedy jednak ktoś zaczął temat trasy, nastroje robiły się
ponure, więc nauczyli się zgrabnie omijać ten wątek. Brian zachowywał się
dziwnie, jakby czymś się stresował, John również. Dzień przed swoimi urodzinami
Jenny zbiegła z samego rana do kuchni, gdzie ojciec podśpiewywał „Dignity”.
-Słyszę, że razem z Emi i Brianem zaraziliśmy cię trochę Bulletami ? - Jenn dała mu całusa w policzek.
-Może trochę. Jak się czujesz w przeddzień urodzin?
-Właśnie o tym chciałam pogadać. Wszystko już ustalone? Goście zaproszeni? Jedzenie gotowe?
-Nie stresuj się, wszystko jest ok. O, zobacz, ktoś podjechał.
Jenny wyjrzała przez okno. Przed zaparkowanym samochodem stał cały skład In The Darkness. Nie było tylko Briana.
-Co wy tu robicie? Robimy niezapowiedzianą próbę? Idziemy na plażę? – uśmiechnęła się Jenny.
-O nie siostrzyczko. Dzisiaj dostaniesz od nas swój prezent urodzinowy. Wskakuj do samochodu.
Jakieś piętnaście minut później Jenny znalazła się w miejscu, w którym nigdy nie była.
-Właśnie tutaj Jenn tworzą się wszystkie cuda, które mamy na sobie - odezwał się Simon.
-To prawda. Prezent od nas to... werbel proszę - David stworzył napiętą sytuację, a Maks wyjął z kieszeni pałki i odegrał wyżej wymieniony werbel.
-...TWÓJ PIERWSZY TATUAŻ! – krzyknęli chórem.
-Tatuaż? Chłopaki, ale jak to? Nie będzie potrzebna zgoda rodziców?
-Będzie, dlatego załatwiliśmy to z Johnem – odpowiedział Patrick.
-Zgodził się? - niedowierzała Jenn, a wtedy David wyciągnął z kieszeni napisaną przez ojca Jenny zgodę.
-No to do dzieła. A... i ani słowa Brianowi, że to nasza sprawka. Chcemy jeszcze pożyć – dodał Patrick.
Efekt był powalający. Jenny zdecydowała się na więcej niż jeden tatuaż. Na lewej łopatce powstał duży napis „In The Darkness”, na jednym nadgarstku po wewnętrznej stronie „ Emily forever”, a na drugim „ Brian forever”. Ale to nie koniec. Nisko na brzuchu wytatuowany został napis „ Avenged Sevenfold” i skrzydlata czaszka oraz „ Syn Gates forever”. A ostatnim, najlepszym, był projekt Maksa, a mianowicie napis „ A Little Peace of Heaven” W studiu tatuażu spędzili cały dzień.
-No dobra, trochę zaszaleliśmy- skwitował Maks.
-Jak tatuaż, to nigdy nie jeden - dodał Patrick- Teraz jesteś już nasza.
-John chyba to przeżyje, ale Brian... powyrywa nam nogi z tyłków.
-Chyba dam radę go udobruchać - odezwała się Jenny - Dziękuję chłopaki, to cudowny prezent.
Ucałowała każdego z nich, po czym odwieźli ją do domu.
-Pokaż to cudo - przywitał ją ojciec.
Jenny ujawniła wszystkie tatuaże.
-Chłopaki zaszaleli. Ale cóż, jesteś młoda, niech ci będzie. Teraz idź już spać. Jutro dzień pełen wrażeń.
-Słyszę, że razem z Emi i Brianem zaraziliśmy cię trochę Bulletami ? - Jenn dała mu całusa w policzek.
-Może trochę. Jak się czujesz w przeddzień urodzin?
-Właśnie o tym chciałam pogadać. Wszystko już ustalone? Goście zaproszeni? Jedzenie gotowe?
-Nie stresuj się, wszystko jest ok. O, zobacz, ktoś podjechał.
Jenny wyjrzała przez okno. Przed zaparkowanym samochodem stał cały skład In The Darkness. Nie było tylko Briana.
-Co wy tu robicie? Robimy niezapowiedzianą próbę? Idziemy na plażę? – uśmiechnęła się Jenny.
-O nie siostrzyczko. Dzisiaj dostaniesz od nas swój prezent urodzinowy. Wskakuj do samochodu.
Jakieś piętnaście minut później Jenny znalazła się w miejscu, w którym nigdy nie była.
-Właśnie tutaj Jenn tworzą się wszystkie cuda, które mamy na sobie - odezwał się Simon.
-To prawda. Prezent od nas to... werbel proszę - David stworzył napiętą sytuację, a Maks wyjął z kieszeni pałki i odegrał wyżej wymieniony werbel.
-...TWÓJ PIERWSZY TATUAŻ! – krzyknęli chórem.
-Tatuaż? Chłopaki, ale jak to? Nie będzie potrzebna zgoda rodziców?
-Będzie, dlatego załatwiliśmy to z Johnem – odpowiedział Patrick.
-Zgodził się? - niedowierzała Jenn, a wtedy David wyciągnął z kieszeni napisaną przez ojca Jenny zgodę.
-No to do dzieła. A... i ani słowa Brianowi, że to nasza sprawka. Chcemy jeszcze pożyć – dodał Patrick.
Efekt był powalający. Jenny zdecydowała się na więcej niż jeden tatuaż. Na lewej łopatce powstał duży napis „In The Darkness”, na jednym nadgarstku po wewnętrznej stronie „ Emily forever”, a na drugim „ Brian forever”. Ale to nie koniec. Nisko na brzuchu wytatuowany został napis „ Avenged Sevenfold” i skrzydlata czaszka oraz „ Syn Gates forever”. A ostatnim, najlepszym, był projekt Maksa, a mianowicie napis „ A Little Peace of Heaven” W studiu tatuażu spędzili cały dzień.
-No dobra, trochę zaszaleliśmy- skwitował Maks.
-Jak tatuaż, to nigdy nie jeden - dodał Patrick- Teraz jesteś już nasza.
-John chyba to przeżyje, ale Brian... powyrywa nam nogi z tyłków.
-Chyba dam radę go udobruchać - odezwała się Jenny - Dziękuję chłopaki, to cudowny prezent.
Ucałowała każdego z nich, po czym odwieźli ją do domu.
-Pokaż to cudo - przywitał ją ojciec.
Jenny ujawniła wszystkie tatuaże.
-Chłopaki zaszaleli. Ale cóż, jesteś młoda, niech ci będzie. Teraz idź już spać. Jutro dzień pełen wrażeń.
Z samego rana
Jenny zrobiła makijaż i ułożyła włosy. Zeszła na śniadanie, gdzie czekała na
nią Emily i tata z małym torcikiem.
-Sto lat, sto lat !- zaśpiewali razem.
-Duży tort będzie wieczorem, Emily pomoże nam w przygotowaniu wszystkiego, a tym czasem pierwsze życzenia - powiedział John - No już kocie, chodź do taty. Przede wszystkim życzę ci spełnienia wszystkich marzeń, mnóstwo miłości i wspaniałych przyjaciół. Chciałbym, żebyś już nic w sobie nie zmieniała, bo idealna z ciebie córka. I graj dalej na gitarze, bo jesteś w tym świetna. Swoją drogą, niedługo prześcigniesz Briana. A i jeszcze jedno... nigdy nie zapominaj, jak dużo jesteś warta.
-Dziękuję. Kocham cię – ucałowała go mocno.
Emily zbliżyła się do niej i na samym początku obdarzyła ją uściskiem. Rozpłakała się i ciężko było jej coś powiedzieć.
-Słuchaj Jenn, twój tata pożyczył ci wszystkiego, co ułożyłam sobie w domu, więc muszę improwizować. Sądzę, że wystarczy obietnica, że nigdy cię nie zostawię. Na zawsze razem, prawda? Jestem dumna, że mam taką cudowną przyjaciółkę i cholernie szczęśliwa, że mogłam cię poznać.
Dziewczyny ściskały się dobre dziesięć minut, potem Jenny chwaliła się nowymi tatuażami. Następnie pojechały na zakupy. Ojciec przygotował przyjęcie na dole, a Jenn i Em szykowały się na górze. Jenny ubrała czerwoną sukienkę z głębokim dekoltem na plecach, aby wyeksponować tatuaże. Do tego spięła wysoko włosy i jak zawsze umalowała oczu na ciemno. Emily za to założyła czarną spódniczkę i granatową bluzkę z napisem „ Happy Birhtday for my METAL”, którą sama zaprojektowała.
-Prezent ode mnie. - Emily wręczyła solenizantce ciężką paczkę.
Jenny otworzyła ją szybko, po czym rzuciła się przyjaciółce na szyję.
-Martensy?! Lepiej nie mogłaś trafić. Dziękuję Em, są piękne.
-Starałam się.
-Emily... nie uważasz, że to dziwne, że Brian mnie dzisiaj nie odwiedził, ani nawet nie zadzwonił.
-Słyszę pierwszych gości. Chodźmy na dół – Emily pociągnęła ją za rękę.
-Czy ty zmieniasz temat?
-Troszeczkę.
W salonie czekał już Simon z Courtney, Patrick z Lilly, David z Luise, Maks i rodzice Emily. Briana wciąż nie było. Jenn dostała od dziewczyn bransoletkę z ogromną ilością charmsów oraz drugą z imionami wszystkich z „rodziny”. Od rodziców Em zestaw płyt Avenged i koszulkę Metallicy. Przyszedł czas na ojca.
-Proszę kocie.
Jenny rozpakowała prezent. Były to duże, zielone słuchawki.
-Tato, skąd wiedziałeś, że chciałam właśnie takie?
-Dobrze znam swoją córkę – John objął ją w pasie i podniósł do góry.
-Em ci powiedziała?
-No dobra, tak. Ale przyznaj, że są super.
-Tak tato, dziękuję.
-Ale to jeszcze nie wszystko...
W drzwiach stanęła jej matka. Trzymała na ręku malutkiego, czarnego pieska. Jenny zamurowało.
-Witaj Jenn, ja ... rozmawiałam trochę z tatą, wszystko mi powiedział. Piesek jest twój, żebyś nie była samotna, kiedy Brian będzie daleko.
Ale Jenny nie odpowiedziała. Podeszła do mamy i przytuliła ją z całej siły. Płakały, nic w tym momencie się nie liczyło. Emily również uroniła łzę, a John otarł swoją tak szybko, że nikt jej nawet nie zauważył.
W tym momencie do domu wszedł Brian.
-Cześć wam. Rozumiem, że się za mną stęskniliście, ale żeby od razu zbiorowy płacz? – zażartował.
Podszedł do Jenny i cmoknął ją w policzek.
-Brian, poznaj moją mamę.
-Bardzo mi miło. A ten przystojniak to kto? – wskazał na psiaka, z którym bawił się Simon.
-Twój zastępca.
-Jenn, starałem się, żeby to było coś ekstra, więc mój prezent znajduje się za drzwiami – mówiąc to zbliżył się do nich i otworzył.
Jenny nie wierzyła własnym oczom. Przed jej domem stał cały skład Avenged Sevenfold.
-Dzisiaj skończyliśmy trasę, więc postanowiliśmy odwiedzić starą znajomą - uroczo uśmiechnął się Zacky.
-O mój Boże! A7X na moich urodzinach !
-Mamy nawet dla ciebie prezent - dodał Gates i pobiegł do samochodu.
Wrócił z piękną, obwiązaną czerwoną kokardą gitarą z jego sygnaturą. Wręczył ją Jenny, a ona popłakała się jak dziecko. Przytulił ją z ogromnym uśmiechem na twarzy i powiedział :
-Słyszeliśmy, że właśnie o takiej marzyłaś. Koleżanko, od naszego ostatniego spotkania przybyło ci trochę dziar.
-Mam jeszcze jedną, ale tamta jest zarezerwowana dla mojego Briana.
-A właśnie, podziękuj mu ładnie, chłopak naprawdę się nabiegał, żebyśmy mogli tu być – powiedział Shadows.
-A’ propo tej „sekretnej dziary” – dodał Christ – to co na niej jest?
-„Avenged Sevenfold” z czaszką i „Syn Gates Forever”
-Brawo , grzeczna dziewczynka. A raczej niegrzeczna. Czuję się zaszczycony - powiedział prowokująco Syn łapiąc ją za biodra.
-Po pierwsze, to porozmawiamy o tych dziarach później Jenny. A po drugie, to wiesz Gates, jesteś moim idolem, wielbię cię bla bla bla, ale proszę, zabieraj łapska od mojej dziewczyny – powiedział uśmiechając się Brian.
-Robi się mistrzu. To co, imprezę czas zacząć?
Przyjęcie jak się okazało, było bardzo liczne. Zabawa nie zwalniała nawet na chwilę. Pies robił furorę, jednak nikt nie mógł oderwać wzroku od Jenny.
-Masz już pomysł jak nazwać tego małego świra? – spytał Zacky.
-Nawet nie miałam czasu o tym pomyśleć.
-Może po prostu Jimmy? – zaproponował Arin.
-Widzisz młody, czasem na coś się przydajesz. Zostajesz ojcem chrzestnym Jimmiego – dodał Christ.
Pomysł został przyjęty z entuzjazmem. Wszyscy tańczyli, pili i rozmawiali. Wszyscy odnieśli wrażenie, jakby znali się od lat. Nawet rozmowy o trasie nie były takie straszne. Avengedzi dawali chłopakom wskazówki i rady jak powinni się zachowywać i na co uważać. Wspólnie przesłuchano płytę In The Darkness . Wszystkim bardzo się podobała.
Wspólne muzykowanie rozpoczęło się późnym wieczorem. W końcu ten jeden pokój gromadził ośmiu gitarzystów, czterech wokalistów, chociaż wszyscy ochoczo śpiewali, trzech perkusistów, dwóch basistów i pianistkę.
Jenny i cała reszta bawiła się wspaniale, jednak impreza nie mogła trwać wiecznie, bo jutro... jutro było dniem wyjazdu. Jenn poprosiła chłopaków z Avenged o podpis na nowej gitarze i pożegnała gości.
Matka przysiadła z ojcem w salonie i długo rozmawiali. Brian objął Jenny i powiedział:
-Pojadę się przebrać i wrócę za chwilę. Chyba nie sądzisz, że to był jedyny prezent?
-Czekam – powiedziała zalotnie i pocałowała go czule.
-Sto lat, sto lat !- zaśpiewali razem.
-Duży tort będzie wieczorem, Emily pomoże nam w przygotowaniu wszystkiego, a tym czasem pierwsze życzenia - powiedział John - No już kocie, chodź do taty. Przede wszystkim życzę ci spełnienia wszystkich marzeń, mnóstwo miłości i wspaniałych przyjaciół. Chciałbym, żebyś już nic w sobie nie zmieniała, bo idealna z ciebie córka. I graj dalej na gitarze, bo jesteś w tym świetna. Swoją drogą, niedługo prześcigniesz Briana. A i jeszcze jedno... nigdy nie zapominaj, jak dużo jesteś warta.
-Dziękuję. Kocham cię – ucałowała go mocno.
Emily zbliżyła się do niej i na samym początku obdarzyła ją uściskiem. Rozpłakała się i ciężko było jej coś powiedzieć.
-Słuchaj Jenn, twój tata pożyczył ci wszystkiego, co ułożyłam sobie w domu, więc muszę improwizować. Sądzę, że wystarczy obietnica, że nigdy cię nie zostawię. Na zawsze razem, prawda? Jestem dumna, że mam taką cudowną przyjaciółkę i cholernie szczęśliwa, że mogłam cię poznać.
Dziewczyny ściskały się dobre dziesięć minut, potem Jenny chwaliła się nowymi tatuażami. Następnie pojechały na zakupy. Ojciec przygotował przyjęcie na dole, a Jenn i Em szykowały się na górze. Jenny ubrała czerwoną sukienkę z głębokim dekoltem na plecach, aby wyeksponować tatuaże. Do tego spięła wysoko włosy i jak zawsze umalowała oczu na ciemno. Emily za to założyła czarną spódniczkę i granatową bluzkę z napisem „ Happy Birhtday for my METAL”, którą sama zaprojektowała.
-Prezent ode mnie. - Emily wręczyła solenizantce ciężką paczkę.
Jenny otworzyła ją szybko, po czym rzuciła się przyjaciółce na szyję.
-Martensy?! Lepiej nie mogłaś trafić. Dziękuję Em, są piękne.
-Starałam się.
-Emily... nie uważasz, że to dziwne, że Brian mnie dzisiaj nie odwiedził, ani nawet nie zadzwonił.
-Słyszę pierwszych gości. Chodźmy na dół – Emily pociągnęła ją za rękę.
-Czy ty zmieniasz temat?
-Troszeczkę.
W salonie czekał już Simon z Courtney, Patrick z Lilly, David z Luise, Maks i rodzice Emily. Briana wciąż nie było. Jenn dostała od dziewczyn bransoletkę z ogromną ilością charmsów oraz drugą z imionami wszystkich z „rodziny”. Od rodziców Em zestaw płyt Avenged i koszulkę Metallicy. Przyszedł czas na ojca.
-Proszę kocie.
Jenny rozpakowała prezent. Były to duże, zielone słuchawki.
-Tato, skąd wiedziałeś, że chciałam właśnie takie?
-Dobrze znam swoją córkę – John objął ją w pasie i podniósł do góry.
-Em ci powiedziała?
-No dobra, tak. Ale przyznaj, że są super.
-Tak tato, dziękuję.
-Ale to jeszcze nie wszystko...
W drzwiach stanęła jej matka. Trzymała na ręku malutkiego, czarnego pieska. Jenny zamurowało.
-Witaj Jenn, ja ... rozmawiałam trochę z tatą, wszystko mi powiedział. Piesek jest twój, żebyś nie była samotna, kiedy Brian będzie daleko.
Ale Jenny nie odpowiedziała. Podeszła do mamy i przytuliła ją z całej siły. Płakały, nic w tym momencie się nie liczyło. Emily również uroniła łzę, a John otarł swoją tak szybko, że nikt jej nawet nie zauważył.
W tym momencie do domu wszedł Brian.
-Cześć wam. Rozumiem, że się za mną stęskniliście, ale żeby od razu zbiorowy płacz? – zażartował.
Podszedł do Jenny i cmoknął ją w policzek.
-Brian, poznaj moją mamę.
-Bardzo mi miło. A ten przystojniak to kto? – wskazał na psiaka, z którym bawił się Simon.
-Twój zastępca.
-Jenn, starałem się, żeby to było coś ekstra, więc mój prezent znajduje się za drzwiami – mówiąc to zbliżył się do nich i otworzył.
Jenny nie wierzyła własnym oczom. Przed jej domem stał cały skład Avenged Sevenfold.
-Dzisiaj skończyliśmy trasę, więc postanowiliśmy odwiedzić starą znajomą - uroczo uśmiechnął się Zacky.
-O mój Boże! A7X na moich urodzinach !
-Mamy nawet dla ciebie prezent - dodał Gates i pobiegł do samochodu.
Wrócił z piękną, obwiązaną czerwoną kokardą gitarą z jego sygnaturą. Wręczył ją Jenny, a ona popłakała się jak dziecko. Przytulił ją z ogromnym uśmiechem na twarzy i powiedział :
-Słyszeliśmy, że właśnie o takiej marzyłaś. Koleżanko, od naszego ostatniego spotkania przybyło ci trochę dziar.
-Mam jeszcze jedną, ale tamta jest zarezerwowana dla mojego Briana.
-A właśnie, podziękuj mu ładnie, chłopak naprawdę się nabiegał, żebyśmy mogli tu być – powiedział Shadows.
-A’ propo tej „sekretnej dziary” – dodał Christ – to co na niej jest?
-„Avenged Sevenfold” z czaszką i „Syn Gates Forever”
-Brawo , grzeczna dziewczynka. A raczej niegrzeczna. Czuję się zaszczycony - powiedział prowokująco Syn łapiąc ją za biodra.
-Po pierwsze, to porozmawiamy o tych dziarach później Jenny. A po drugie, to wiesz Gates, jesteś moim idolem, wielbię cię bla bla bla, ale proszę, zabieraj łapska od mojej dziewczyny – powiedział uśmiechając się Brian.
-Robi się mistrzu. To co, imprezę czas zacząć?
Przyjęcie jak się okazało, było bardzo liczne. Zabawa nie zwalniała nawet na chwilę. Pies robił furorę, jednak nikt nie mógł oderwać wzroku od Jenny.
-Masz już pomysł jak nazwać tego małego świra? – spytał Zacky.
-Nawet nie miałam czasu o tym pomyśleć.
-Może po prostu Jimmy? – zaproponował Arin.
-Widzisz młody, czasem na coś się przydajesz. Zostajesz ojcem chrzestnym Jimmiego – dodał Christ.
Pomysł został przyjęty z entuzjazmem. Wszyscy tańczyli, pili i rozmawiali. Wszyscy odnieśli wrażenie, jakby znali się od lat. Nawet rozmowy o trasie nie były takie straszne. Avengedzi dawali chłopakom wskazówki i rady jak powinni się zachowywać i na co uważać. Wspólnie przesłuchano płytę In The Darkness . Wszystkim bardzo się podobała.
Wspólne muzykowanie rozpoczęło się późnym wieczorem. W końcu ten jeden pokój gromadził ośmiu gitarzystów, czterech wokalistów, chociaż wszyscy ochoczo śpiewali, trzech perkusistów, dwóch basistów i pianistkę.
Jenny i cała reszta bawiła się wspaniale, jednak impreza nie mogła trwać wiecznie, bo jutro... jutro było dniem wyjazdu. Jenn poprosiła chłopaków z Avenged o podpis na nowej gitarze i pożegnała gości.
Matka przysiadła z ojcem w salonie i długo rozmawiali. Brian objął Jenny i powiedział:
-Pojadę się przebrać i wrócę za chwilę. Chyba nie sądzisz, że to był jedyny prezent?
-Czekam – powiedziała zalotnie i pocałowała go czule.
Jenny siedziała w
swoim pokoju i próbowała grać ”Critical Acclaim”. Wtedy do pokoju wszedł Brian.
-Proszę, to taki dodatek – podał jej czerwoną książkę.
Jenny otworzyła ją i zobaczyła, że to album z fotografiami. W środku mnóstwo zwariowanych fotek ze wspólnych prób, zdjęcia z Emily i resztą „rodziny”, a nawet z dzisiejszej imprezy, kiedy Jimmy zrobił wielką plamę obok nogi Christa, kiedy Arin i Maks wymienili się pałkami, cały skład Avenged śpiewający „ Happy Birthday” i podrzucający Jenn do góry, Shadows, Gates, a pomiędzy nimi Jenny z najgłupszymi minami na świecie, bardzo dużo zdjęć z Brianem, kiedy się obejmują, całują lub oboje robią głupie miny. I ostatnie zdjęcie...
-Skąd to masz?
Na ostatniej stronie wklejone było zdjęcie Jenny z oryginalnym składem Avenged.
-Pamiętasz dzień, w którym się poznaliśmy? Kiedy uciekałaś przede mną ta fotografia wypadła ci z futerału. Schowałem ją do kieszeni spodni mając nadzieję, że jeszcze kiedyś cię zobaczę.
-To piękny prezent Brian.
-Będziesz miała nas wszystkim obok, kiedy będziemy daleko - ucałował ją w czoło – Jenny...
-Tak?
-Chciałbym zobaczyć ten ukryty tatuaż – z lekko przymrużonymi oczami powiedział Brian.
Jenny wskazała palcem, aby podszedł. Rozsunął suwak jej sukienki, która upadła na ziemie. Stanęła przed nim w samej bieliźnie i pokazała tatuaż.
-Ładny.
Brian ciężko oddychał. Zsunęła bieliznę jeszcze trochę niżej, aby pokazać mu tatuaż o którym nikt nie wiedział. Został zrobiony przez Erica. Był to napis „ My Little Crime with Brian”. Chłopak zupełnie oszalał. Zaczął namiętnie ją całować, a ona ściągnęła z niego koszulkę. Jednym ruchem odpiął jej lekko upięte włosy, które opadły na jej twarz. Czuł drżenie jej ciała, przyciągnął je do siebie jeszcze mocniej.
-Jenn. Poczekaj chwilę. Powiedz mi, czy jesteś pewna, że tego chcesz?
-Chyba nie sądzisz, że puszczę cię w tą trasę bez żadnego zobowiązania. Chcę, żebyś o mnie pamiętał.
Dotknęła dłonią jego policzka, a on lekko pocałował jej usta. Dotykał ją bardzo delikatnie. Jenny trochę nawet śmieszyło, jak bardzo starał się nie popełnić błędu. Pokój oświetlało jedynie światło księżyca.
-Moja niegrzeczna dziewczynka – rzucił zadziornie odpinając jej stanik jednym ruchem ręki.
-Proszę, to taki dodatek – podał jej czerwoną książkę.
Jenny otworzyła ją i zobaczyła, że to album z fotografiami. W środku mnóstwo zwariowanych fotek ze wspólnych prób, zdjęcia z Emily i resztą „rodziny”, a nawet z dzisiejszej imprezy, kiedy Jimmy zrobił wielką plamę obok nogi Christa, kiedy Arin i Maks wymienili się pałkami, cały skład Avenged śpiewający „ Happy Birthday” i podrzucający Jenn do góry, Shadows, Gates, a pomiędzy nimi Jenny z najgłupszymi minami na świecie, bardzo dużo zdjęć z Brianem, kiedy się obejmują, całują lub oboje robią głupie miny. I ostatnie zdjęcie...
-Skąd to masz?
Na ostatniej stronie wklejone było zdjęcie Jenny z oryginalnym składem Avenged.
-Pamiętasz dzień, w którym się poznaliśmy? Kiedy uciekałaś przede mną ta fotografia wypadła ci z futerału. Schowałem ją do kieszeni spodni mając nadzieję, że jeszcze kiedyś cię zobaczę.
-To piękny prezent Brian.
-Będziesz miała nas wszystkim obok, kiedy będziemy daleko - ucałował ją w czoło – Jenny...
-Tak?
-Chciałbym zobaczyć ten ukryty tatuaż – z lekko przymrużonymi oczami powiedział Brian.
Jenny wskazała palcem, aby podszedł. Rozsunął suwak jej sukienki, która upadła na ziemie. Stanęła przed nim w samej bieliźnie i pokazała tatuaż.
-Ładny.
Brian ciężko oddychał. Zsunęła bieliznę jeszcze trochę niżej, aby pokazać mu tatuaż o którym nikt nie wiedział. Został zrobiony przez Erica. Był to napis „ My Little Crime with Brian”. Chłopak zupełnie oszalał. Zaczął namiętnie ją całować, a ona ściągnęła z niego koszulkę. Jednym ruchem odpiął jej lekko upięte włosy, które opadły na jej twarz. Czuł drżenie jej ciała, przyciągnął je do siebie jeszcze mocniej.
-Jenn. Poczekaj chwilę. Powiedz mi, czy jesteś pewna, że tego chcesz?
-Chyba nie sądzisz, że puszczę cię w tą trasę bez żadnego zobowiązania. Chcę, żebyś o mnie pamiętał.
Dotknęła dłonią jego policzka, a on lekko pocałował jej usta. Dotykał ją bardzo delikatnie. Jenny trochę nawet śmieszyło, jak bardzo starał się nie popełnić błędu. Pokój oświetlało jedynie światło księżyca.
-Moja niegrzeczna dziewczynka – rzucił zadziornie odpinając jej stanik jednym ruchem ręki.
No ja nie wiem co tu się normalnie wyprawia!!!! A może nienormalnie???? Ja chcę takich przyjaciół!!! I takiego faceta!!I małego pieska Jimmyego! W tym odcinku dzieje się tak dużo fajnych rzeczy i musiałabym przepisać chyba cały odcinek, żeby wymienić co mi się podoba :) Jest cudowny! Prezent od chłopaków był naprawdę spoko a Jenn zaszalała bardziej niż moja Em :D John też zapunktował pozwalając jej na to. Całe przyjęcie to jeden mega zaciesz na twarzy. I podoba mi się Brian wkurzony bojfrend i jego tekst do Gatesa :" to wiesz Gates, jesteś moich idolem, wielbię cię bla bla bla, ale proszę, zabieraj łapska od mojej dziewczyny"- mistrzostwo. Prezent Briana jest taki słodki, ten pomysł z albumem to strzał w 10 :) Zapomniałam o gitarze od Synia :)
OdpowiedzUsuńW ogóle końcówka super, mega, hot i w ogóle mhhhhh gorrrrrąco:) Ale mi się podoba. Lud domaga się więcej!!!!
No i mama przyjechała! Super!! Tak wiem piszę bez ładu i składu, ale to dlatego że bardzo mi się podoba :D
kaudjfmakurkuagshajdigsosouayr <3 najlepszy odcinek ever ;3 tyle mi siedzi myśli w głowie po tym odcinku że nie wiem co pisać , jest świetny , cudowny , zajebisty . moge tak wymieniać i wymieniać . jak fajnie jest mieć takich przyjaciół , chce takich , i chłopaka i wszystko . prezenty niesamowite , te tatuaże skład avenged na urodzinach , załatwcie mi ich na następne xD kocham prezenty które ktoś sam wymyśla i poświęca czas na ich zrealizowanie ;d a końcóweczka uh ah eh , czekałam na to <333 więcej takich superhipermega odcinków :D
OdpowiedzUsuńKoooochaaaam cięęęę!!!!!!!!!!!!!!!!!!! HAHAHAHAHA!!!!! Ten odcinek to mistrzostwo, serio :D W ogóle się tego nie spodziewałam! Załatwcie mi A7x na moich urodzinach! Jejku to było takie cudowne <3 Mistrzu! W ogóle końcowe "Little Crime with Brian" było cudowne, przyjęcie urodzinowe było cudowne i cały ten blog jest taki cudowny! Trochę się bałam tego "zrób prezent dla Jenny SAM, Brian", bo z reguły takie zrób-to-sam-prezenty nie wypalają :D No ale Briankowi się udało i to jak! Uhuhu i przyjechał Zackeeersss :D Hahaha miałam taki zaciesz jak o nim czytałam, chyba powoli staję się jakąś jego psychofanką O.o Ale truuudno.
OdpowiedzUsuńEch Johnny Christ... No tak, któremu innemu członkowi zespołu pies mógł się zlać koło buta, jak nie jemu? Dżiony...
Czekam z niecierpliwością co będzie dalej :)
Brompt, cholero, miałaś zaczekać!! :D Niedobra jesteś, Limetki Sycylijskie cię zbiją! xD
OdpowiedzUsuńMoja reakcja na odcinek to będzie jedno wielkie Oł MaJ Ga$$!! xD Nie no, wzdychałam i co chwila gadałam O Jezuu, O Chrystusku 4 stringsie, Jaa, Też tak chcę (na polski to znaczy, że jestem zachwycona xD)
Jedziemy z koksem od początku:
Niech Jenny nie zarywa nocy bo jej oczy spuchną!! Wiem bo tak dzisiaj mam! Ciekawe jakie to uczucie mieć tatę który cię pociesza!Pewnie zajebiste.. A tak nawiasem, Johnny jeszcze kocha mamę?! Łeee :( Ah, no i miło że wziął się za organizacje Party Hardowania.
Uwaga, uwaga nadajemy komunikat dla dziewczyn: Plum Plum Plum Emily i Jenn, prosimy o nie martwienie się o Maksa i Briana. Wierzmy w ich łby, chodźby nawalone jak beczki. Dziękujemy Plum Plum Plum.. Laski, przecież macie świetnych facetów! Będzie dobrze, ja to wiem bo jak nie to Sycylijskie Limetki wkroczą do akcji! Zobaczycie, Max i Brian nawet nie spróbują się zabawić w Tadzika Lepkie Łapki!
Ach, kochane są nasze dziewczyny ale mają rację, najcenniejszy prezent to przyjaźń (tsaa, wiemy co nieco o tym) Hah, no i rozwaliła mnie gadka Briego i Emily! "Pewnie nie wiesz co jej kupić". Nono, Em-Telepatka xD Jak już pisałam, fajnie mieć tatę który cię pociesza ale takiego co nuci rano Bulletów to po prostu odjazd!! Mega wyczepiście! Że też już nie wspomnę o tej zgodzie na tatuaż, jestem ZAZDROSNA o takiego tatulka. Chociaż w sumie mój Gates niczego sobie muahaha! Paczcie jakich mamy cheaterów i hakerów jednych, zgodę na tatuaża na Johnnym wymusili! I powiem szczerze, że tyle tych tatuaży sobie Jenny zrobiła że ja potrzebowałam 5 minut żeby ogarnąć gdzie co jest. Wiecie, musiałam se podotykać rękami, wyobrazić i dopiero wtedy mogłam czytać dalej. Najbardziej mi się podobał ten z Avenged Sevenfold ^^ A tak w ogóle to ja się zastanawiam jak ta Jenn spała w nocy, przecież wszędzie bolące tatuaże?! xD
Hah, a poranek był słodki! Fajne życzenia, też sobie takie zamawiam na 17 grudnia!!! Kurde, strasznie mi się podoba jak się dziewczyny ubrały! A najlepsza Em Happy Birthday for my METAL xD Ale się Jenny obłowiła nono..Martensy, płyty A7x, koszulki ah..fuks. To też sobie zamawiam :D
MAMA PRZYJECHAŁA!!! Ej noo, kochane są <33 Cudnie że nareszcie pogadały i spotkały się i w ogóle..ahhh..będę się rozpływać. Haha, a nasz mały Jimmy nabroił..heh. Julia ma rację, pies to się może tylko na Chrystusa zlać xD A teraz będzie FINAL!!!!!!
Łaaaa, OMG, BO$$$ A7x na imprezie! No ja po prostu łapałam powietrze jak ryba i cały czas O Chrystusie, ja nie mogę aaaaa! To też sobie rezerwuję na urodziny! xD Ach, no i ta gitara od Gatesa...kurde, czemu ja tak nie mogę?!?! Haha, no i ten tekst Briana do Gatesa zmiażdżył!! Haha, padłam! :D Albo Chrystus do Arina Widzisz młody, czasem się na coś przydasz heheh xD
Hehe, a ja jestem niedobra cholera i czytałam od końcu a tam to dopiero jest...Brompt, ma być kontynuacjaa!! Mmm..to mi się podoba^^ I moje zboczenie tłumaczy to, że jestem obciążona genetycznie po ojczulku! W każdym bądź razie Chcemy więcej, Chcemy Więcej!!!!
Kurde, ale to był zajebiotyczny odcinek, idę sobie popić cytryną bo się tu chyba rozpłynę zaraz...Ah, A7x, piesek, mama, a potem nasz Bri. No po prostu epickość! Chyba się zaraz zapowietrzę bo wzdycham jak kurde jakaś ciota :D
A teraz lecę pisać następny esej ;)
Nie umiem pisać długich komentarzy jak inni, ale się postaram :) Po pierwsze to piszczałam jak mała dziewczynka jak to czytałam. Miałam nadzieję że a7x pojawią się z twoim opowiadaniu i proszę :)Są :) Czytasz w myślach czy coś? Mam nadzieję, że jeszcze się pojawią.Piszesz w fajny, lekki sposób. Nie nawalasz tekstu tak, że trzeba go omijać.
OdpowiedzUsuńTy i Joanna Gates macie nową Fankę i jestem nią ja :)
Bardzo się cieszę, każdego nowego czytelnika przyjmuję z otwartymi ramionami :) Z całego serducha dziękuję za miłe słowa :)
OdpowiedzUsuń